Kliknij tutaj --> ☀️ plan średniowiecznego miasta z legendą
Proszę o zapoznanie się w Internecie z hasłem w wyszukiwarce: plan klasztoru cysterskiego i porównać go z planem Grudziądza. W tym komunikacie posłużyłem się planem z publikacji Ryszarda B. Kucharczyka, Zamek Grudziądzu. Część druga, Grudziądz 2012, s.17: fot. 14. Zamek Zakonu i średniowiecznego miasta, mapa całego Grudziądza 2.
Dzisiaj nawet trudno nam sobie wyobrazić, jak musiały cuchnąc średniowieczne i nowożytne miasta. Nie wszędzie jednak sytuacja wyglądała tak samo. O tym dlaczego do mieszkańców Rzeczpospolitej przylgnęła łatka „największych brudasów i niechlujów” oraz gdzie na kontynencie było najczyściej pisze Agnieszka Krzemińska w książce pt. Dawniej ludzie żyli w brudzie. Kiedy i
Naukowcy na cieniowanym modelu terenu dostępnym na geoportalu zauważyli rów w kształcie podkowy z resztkami wałów po jego stronie wewnętrznej. Charakterystyczny kształt obiektu, jego położenie i rozmiary, nieco tylko ustępujące pobliskim miasteczkom, dawały podstawy, by sądzić, że mamy do czynienia z potencjalnym grodziskiem.
We wczesnym średniowieczu funkcjonował jako obronny gród z podgrodziem. X i XI w. powstały pierwsze budowle murowane. w 1000r. w Krakowie utworzono biskupstwo. w 1138r. zostaje siedziba senioratu, "stolica polski". 1257- lokacja miasta na prawie magdeburskim.
MAPA = obraz dużego obszaru (lub całej Ziemi), widzianego z góry, przedstawionego na płaszczyźnie, w pomniejszeniu, czyli w skali. Każdy plan i każda mapa zawiera: tytuł, skalę i legendę. Legenda= zestawienie wszystkich znaków wraz z ich wyjaśnieniami, które zostały użyte na planie lub mapie Poniżej przykładowe legendy planu i
Le Meilleur Site De Rencontre Suisse. #1 MichalSob Nowy Użytkownik 16 postów Napisano 28 październik 2011 - 10:42 UWAGA!! Jeśli chcecie aby wasz budynek trafił do miasta średniowiecznego to: proszę w tym temacie wstawiać zdjęcia budynków w stylu średniowiecznym przez was stworzonych (proszę podawać współrzędne). Pozdrawiam Michał Diaxy: 0 Do góry #2 czupryn czupryn Ravort Użytkownik 567 postów Napisano 28 październik 2011 - 12:52 Michał, do tego miasta co ty budujesz? Wydaje mi się, że Lord buduje miasto średniowieczne bez równania miasta i myślę, że znacznie lepiej będzie się prezentować ;/ Diaxy: 0 Do góry #3 Geroo Geroo Nowy Użytkownik 46 postów Gerooin Napisano 28 październik 2011 - 13:08 Zamek Butron:x-2122 z-11By zobaczyć linki musisz się zalogować lub zarejestrować By zobaczyć linki musisz się zalogować lub zarejestrować Dworek Chateau des Milandes:x-2704 z-1823By zobaczyć linki musisz się zalogować lub zarejestrować By zobaczyć linki musisz się zalogować lub zarejestrować Widziałem tylko miasto Michała, ale tez wydaje mi się ze lepiej by wyglądało miasto bez równania terenu, najlepiej w biomie górzystym, bo większość miast jest dosyć płaska : / Diaxy: 0 Do góry #4 Jeff The Morderca Jeff The Morderca Zbanowany Użytkownik 822 postów nie wiem Napisano 28 październik 2011 - 16:16 Sory że się wcinam, ale piszę się "Miasto Średniowieczne" a nie "Miasto Śdniowieczne". Diaxy: 117 Do góry #5 MichalSob MichalSob Nowy Użytkownik 16 postów Napisano 29 październik 2011 - 00:01 Sory że się wcinam, ale piszę się "Miasto Średniowieczne" a nie "Miasto Śdniowieczne".Poprawiłem Diaxy: 0 Do góry #6 GreyHavens GreyHavens jCraft forever Użytkownik+ 1893 postów Napisano 14 listopad 2011 - 21:05 Przejmuje opieke nad tym miastem. Plany na najblizsza przyszlosc:By zobaczyć linki musisz się zalogować lub zarejestrować By zobaczyć linki musisz się zalogować lub zarejestrować By zobaczyć linki musisz się zalogować lub zarejestrować Na razie tyle. Jezeli ktos chce zaopiekowac sie jednym z tych budynkow i wzniesc go, to zapraszam Diaxy: 118 Do góry #7 GreyHavens GreyHavens jCraft forever Użytkownik+ 1893 postów Napisano 24 listopad 2011 - 13:33 Jak na razie trwaja prace nad zamkiem glownym, zapraszam do wybierania projektow domow (lista wyzej) lub budowania zobaczyć linki musisz się zalogować lub zarejestrować Uploaded with By zobaczyć linki musisz się zalogować lub zarejestrować Diaxy: 118 Do góry #8 dragonitex dragonitex Legenda Użytkownik+ 2980 postów Napisano 24 listopad 2011 - 20:15 Zamawiam ten drugi,niedługo zbuduje Diaxy: 3 Do góry #9 GreyHavens GreyHavens jCraft forever Użytkownik+ 1893 postów Napisano 25 listopad 2011 - 13:22 By zobaczyć linki musisz się zalogować lub zarejestrować 2 dzien budowy... Diaxy: 118 Do góry #10 Gucio37 Gucio37 Master of Puppets Użytkownik 5 postów Napisano 15 styczeń 2012 - 19:18 Zbudowalem dom na podstawie tego linku: By zobaczyć linki musisz się zalogować lub zarejestrować .Projekt zrobilem na SP Creative. Wnętrze jest do zrobienia, głownie chodzi o kształt i rozmiary. GreyHavens-oceń czy sie nadaje do miasta. Jeśli tak to zaczne budowę. W razie czego mozna podmienic oglądałem na teksturkach Default i Misa realistic robiłem screenow, tu jest save, waży z 0,5 mega. By zobaczyć linki musisz się zalogować lub zarejestrować Diaxy: 0 Do góry #11 GreyHavens GreyHavens jCraft forever Użytkownik+ 1893 postów Napisano 15 styczeń 2012 - 20:41 Jasne, buduj smialo, ale moze dach z czegos innego niz sandstone bo bedzie za bardzo od reszty sie odrozniac Diaxy: 118 Do góry
Powstające od IV wieku naszej ery hagiografie, przybierające najczęściej formy legend o losach świętych Kościoła, stanowiły bardzo ważny element pisarstwa średniowiecznego. Spisywanie żywotów świętych miało oczywiście swoje dydaktyczne cele, ale nie tylko. Hagiografie kryły w sobie bowiem, poza elementami historycznymi, wiele apokryficznych, czy też fantastycznych treści, które przekazywane były drogą ustną i utrwalały się w świadomości wiernych jako chętnie słuchane, atrakcyjne historie. Wśród polskich hagiografii średniowiecznych najlepiej znaną do dziś jest „Legenda o świętym Aleksym”, ukazująca dzieje na wpół legendarnego świętego, który będąc księciem, wyrzekł się swego bogactwa i wszedł na drogę ascezy. Spośród znanych w średniowieczu świętych osobowości Aleksy reprezentuje typ ascety, przeciwstawny do postaci świętego-bojownika. Pragnąc całe życie poświęcić Bogu, rezygnuje Aleksy ze wszystkiego, czym obdarzył go los: opuścił kochających rodziców oraz wspaniale urodzoną, pobożną żonę, pozostawił wszelkie bogactwa i zdecydował się na los żebraka, znoszącego niewygody, cierpiącego z powodu zimna, śpiącego pod gołym niebem na progu kościoła i żyjącym ze skromnej jałmużny. Nieobce są mu też różnego rodzaju upokorzenia: Podał mu szafarza swego;Ten mu czynił wiele pod wschodem leżałKażdy nań pomyje, złą wodę lał. Szczegółowy opis życia świętego Aleksego zawarty w legendzie, to charakterystyczny, zgodnie z typologią Mariana Plezi, element średniowiecznej hagiografii, zwany „vita”. Towarzyszy mu najczęściej „passio”, czyli opis męczeństwa świętego. Ponieważ Aleksy nie był typowym męczennikiem, „passio” w „Legendzie o świętym Aleksym” realizowane jest w wyliczeniu jego cierpień, upokorzeń i niewygód. Śmierć z powodu choroby przypieczętowuje udręki Aleksego. W każdej hagiografii powinien też znaleźć się element zwany „miracle”, czyli opis cudów świętego. Nie brakuje go również w polskiej wersji „Legendy o świętym Aleksym”. Już samym narodzinom świętego towarzyszyła aura cudowności, gdyż narodził się on na skutek żarliwych modlitw jego rodziców, którzy długo nie mogli doczekać się potomka. Drugi cud, który spotyka Aleksego, wiąże się już z jego ascetycznym życiem. Gdy śpi przed kościołem, marznąc, schodzi z ołtarza obraz Matki Bożej, nakazując klucznikowi otworzyć kościół dla Aleksego: Eż się stało w jeden czasWstał z obraza Matki Bożej obraz,Szedł do tego człowieka,Jen się kluczem opieka,I rzekł jest tako do niego:Wstani, puści człowieka tego,Otemkni mu kościół boży,Ać na tym mrozie nie leży. Ponieważ obraz schodził z ołtarza wielokrotnie, wieść o cudzie szybko rozeszła się wśród mieszkańców miasta, którzy zaczęli darzyć anonimowego żebraka coraz większym poważaniem i skromny asceta postanowił wyjechać, udając się statkiem do Syrii. I tutaj znów miał miejsce cud, gdyż wiatr sprawił, że statek musiał zawrócić i Aleksy przypadkiem trafił do swego rodzinnego miasta, Rzymu. Taki obrót wydarzeń jasno dowodzi boskiej ingerencji w siły natury. W cuda obfituje scena śmierci Aleksego, kiedy to w całym Rzymie samoistnie rozbrzmiewają dzwony we wszystkich kościołach. Duchowni dostojnicy postanawiają odnaleźć sprawcę cudu. Udaje im się to dzięki dziecku, które wskazuje na Aleksego. Zebrani przy ciele zmarłego świętego zaznali kolejnego cudu, gdyż każdy, kto cierpiał na różnego rodzaju schorzenia, stanąwszy przy nim, doznawał uzdrowienia. Nie udało się też nikomu wyjąć z ręki Aleksego listu zawierającego historię jego życia, poza jego własną żoną, co tłumaczy autor kolejnym cudem: Jedno przyszła żona jego,A ściągła rękę do niego,Eż jej w rękę wpadł list,Przeto iż był jeden do drugiego czyst. W wierności formalnym zasadom oraz typowej dla średniowiecznych żywotów świętych tematyce jest „Legenda o świętym Aleksym” wzorcowym przykładem hagiografii w polskiej literaturze. Rozwiń więcej
CZARNA ARMIA Król Maciej Korwin, obejmując tron znalazł się wobec wielu przeciwników, walczących różnymi stylami. Na południu przeciwko Węgrom stała silna armia turecka. Jej główną siłą była lekka kawaleria oraz piechota janczarska, znana ze swej odwagi. Na północy Czesi stworzyli własny styl walki, oparty na taborach, który sprawdzał się świetnie w czasie wojen husyckich. Ze strony Niemiec groziła Węgrom najemna armia cesarska, składająca się między innymi z bitnych oddziałów piechoty szwajcarskiej. W tej sytuacji król Korwin potrzebował silnej formacji zdolnej do walki z groźnymi i różnorodnymi przeciwnikami. Powyższe przyczyny doprowadziły do stworzenia jednej z najlepszych formacji bojowych w późnej średniowiecznej Europie. Królewska Czarna Armia (1458 - 1490) (zwana również Czarnym Legionem) uważana jest za pierwszą, od czasów imperium rzymskiego, armię stałą, z regularnie wypłacanym żołdem. Była to również pierwsza od wieków formacja nie pobita w polu (pod rządami jednego władcy) (od czasów armii macedońskiej Aleksandra Wielkiego) szkolona w walce przez cały rok, w tym w zimie. Nazwa wzięła się od koloru uzbrojenia i strojów żołnierzy. Składała się ona z 30 tysięcy żołnierzy, w tym (od 8 do 10 tysięcy) świetnie wyszkolonych najemników husyckich (stanowiących kręgosłup formacji)oraz żołnierzy polskich, niemieckich oraz Węgrów (od 1480 r), wiernych wyłącznie królowi Maciejowi Korwinowi. Dzięki temu mógł on zgnieść opozycję możnych baronów królestwa, którzy od wieków przeciwstawiali się silnej władzy centralnej i kontrolowali znaczną część spraw wojskowych kraju. Po śmierci Korwina Czarna Armia stała się słabo płatną formacją wojskową, która na dodatek bez odpowiedniego wsparcia, została ponownie wysłana do walki z Turkami. W tej sytuacji nastąpiło rozprężenie karności oddziałów które zaczęły rabować mieszkańców Węgier. Wywołało to opór baronów, którzy pobili już niekarną Czarną Armię. Obrona kraju ponowie przeszła w ręce możnowładców, którzy dysponując niezdyscyplinowanymi własnymi oddziałami i dobrze walczącą, ale źle dowodzoną lekką jazdą, nie byli wstanie walczyć z coraz potężniejsza armią turecką. GWARDIA WARESKA Gwardia Wareska (z greckiego Tagma ton Varangion) powstała za czasów cesarza Bazylego II Bułgarobójcy (958 - 1025). Zanim gwardia przyboczna została formalnie sformowana, Bazyli, korzystał z poparcia wojowników wareskich w czasie wojny domowej z uzurpatorem Bardasem Fokasem. Korpus posiłkowy składał się z Wikingów i Rusinów przysłanych na pomoc Bazylemu przez księcia kijowskiego Włodzimierza Wielkiego. Wojownicy warescy byli zapłatą za sojusz z Bizancjum od którego Rusini przyjęli ortodoksyjne chrześcijaństwo oraz osobistą przysługą za oddanie ręki siostry cesarza, Anny, za mąż dla Włodzimierza. W ostatecznym starciu z rebeliantami (989 r.), oddziały posiłkowe wykazały się wysoką skutecznością i okrucieństwem w ściganiu pokonanego wroga, min. odcinając głowę nieżywego Fokasa. Wywarło, to spore wrażenie na cesarzu, który zdecydował się utworzyć z obcych najemników przyboczną gwardię. Dotychczasowa rodzima gwardia bizantyjska, podatna na przekupstwa i zdrady, została zlikwidowana i zamieniona na Wikingów, którzy cieszyli się opinią wojowniczych i nieskorych na zmianę frontu. Było to o tyle łatwe, iż Waregowie byli obcymi, barbarzyńcami, co odróżniało ich od Bizantyjczyków i nie tworzyło wspólnoty interesów z miejscowymi. Ruski korpus posiłkowy brał udział w walkach w Italii przeciwko Longobardom i Normanom, a później Arabom (Sycylia), ponownie wykazując skuteczność w walce. Wikingowie, jako najemnicy służyli w armii bizantyjskiej już od początków X wieku (po raz pierwszy są notowani w kronikach w roku 911). Głównym źródłem rekrutacji do gwardii byli Wikingowie pochodzenia duńskiego i szwedzkiego, którzy przybywali do Bizancjum przez ziemie ruskie. W mniejszym stopniu służbą w Bizancjum byli zainteresowani Norwegowie, którzy obrali inne kierunki ekspansji. Także w szeregach Waregów znaleźli się słowiańscy Rusini. Skład narodowościowy zaczął zmieniać się od 1088 roku, kiedy w granice Bizancjum przybyło kilka tysięcy Anglosasów i Duńczyków, nieskorych do uznaniem podboju Anglii przez Normanów. Część z przybyszów podjęła służbę w armii cesarskiej i samej gwardii. Od tego czasu Gwardię Waregów zaczęto nazywać Englinvarrangoi – Anglowaregami. Oddziały te walczyły z Normanami na Sycylii oraz na Bałkanach. Później gwardia walczyła już znacznie rzadziej. Ostatnim epizodem była obrona Konstantynopola przed krzyżowcami czwartej krucjaty, kiedy to gwardia skutecznie odpierała ataki, w przeciwieństwie do innych oddziałów bizantyjskich, które nie zdołały obronić przypisanej im części murów obronnych (1203 r.). Oprócz walki na rożnych frontach, oddziały Waregów pełniły służbę policyjną (szczególnie w odkrywaniu spisków i zgniataniu buntów), garnizonową (nie tylko w samej stolicy ale także innych miastach) i przede wszystkim ochronną (strzeżenie cesarza i jego najbliższej rodziny). Ze względu na ostatnią funkcję, kwatery gwardii znajdowały się w pałacu cesarskim i okolicach Konstantynopola, skąd szybko mogła przyjść na pomoc władcy w przypadku rebelii czy obcego najazdu. Oprócz wojskowych funkcji, gwardia pełniła funkcje paradne, które z czasem niemal całkowicie zastąpiły bezpośredni udział w bitwach. W czasie wypraw Waregowie chroni władcę murem swoich tarcz, ale bezpośredni udział w walce brały inne oddziały. Gwardziści warescy opisywani byli w źródłach i sferach bizantyjskich jako barbarzyńcy - obcy i stojący na niższym szczeblu cywilizacyjnym ludzie. Jednakże nie odmawiano im waleczności i wierności wobec władczy, co było cechami dość rzadkimi wśród oddziałów bizantyjskich i innych najemników. Waleczność i wierność miały jednakże swoją wysoką cenę. Gwardziści byli sowicie opłacani w złocie i srebrze oraz w przywilejach np. w chwili śmierci władcy przysługiwało i im prawo zabrania ze skarbca cesarskiego tyle kosztowności ile tylko mogli unieść ze sobą. Z tego powodu służba w tym korpusie była bardzo popularna. W pewnym momencie popularność była tak duża, że aby stać się członkiem tej elitarnej formacji, należało sobie kupić w niej miejsce. Wielu Waregów, po wzbogaceniu się wracało w rodzinne kraje, gdzie żyli w dostatku do końca swych dni lub też, w oparciu o uzyskane bogactwo, snuli dalsze plany jak np. Harald, przyszły władca Norwegii, który próbował zdobyć Anglię, zaraz po jej podboju przez Wilhelma Zdobywcę. Główną bronią Waregów był topór duński, popularny wśród Wikingów i skuteczny w starciach zarówno przeciwko piechocie jak i jeździe wroga. Dodatkowo gwardziści potrafili skutecznie posługiwać się mieczem i łukiem. Uzbrojenie ochronne było różnorakie. Pancerze i hełmy mogły być miejscowego wyrobu lub przywiezione ze sobą z rodzimych krajów. JANCZARZY Najsłynniejszą jednostką wojskową armii osmańskiej byli elitarny regiment piechoty zwany ,,nową armią" (yeni ceri), czyli janczarami. Ta doborowa formacja, złożona z chrześcijańskich barańców, była jedną z najlepszych formacji piechoty w dziejach wojskowości. Przez kilkaset lat jej żołnierze budzili postrach wśród przeciwników sułtana tureckiego i niewiele wojsk potrafiło skutecznie im się przeciwstawić na bitewnym polu. W pierwszym wieku swojego istnienia janczarzy trenowani byli jako łucznicy. W latach czterdziestych XV wieku, zaadoptowana została w ich formacji broń palna, która z czasem stała się bronią powszechną. Najlepsi z żołnierzy łucznicy, jak i obsługujący broń palną typowani do funkcji strzelców wyborowych. Janczarzy ponadto obsługiwali działa. Żołnierze wybranych jednostek specjalizowały się także w sztuce saperskie (budowanie mostów, minerstwo). Typowy janczar uzbrojony był więc w różnego rodzaju broń, w zależności od przydziału jednostki, w której służył, lecz niezależnie od tego, zawsze posiadał jatagan (krótka szabla), kindżał (krótki sztylet), włócznię oraz łuk (zastąpiony następnie bronią palną). Korpus janczarów powstał w XIV w., lecz trwałą organizację otrzymała dopiero w drugim ćwierćwieczu XV wieku. Decyzje o zorganizowaniu elitarnych oddziałów piechoty wydał sułtan Orchan (1324-1362) na początku swojego panowania (1329). Według innego poglądu korzeni janczarów należy szukać w czasach panowania jego następcy, Murada I (1362-1389). Za jego władzy na podbite krainy nałożony został podatek polegający na rekrutacji dwudziestu procent barańców do osobistej gwardii sułtana. Zwyczaj tworzenia oddziałów złożonych z jeńców wziętych na wyprawach wojennych był znany już w XIII wieku. Stosowali go również Mamelucy. I to właśnie z jeńców wojennych sułtan stworzył podległy tylko jemu doborowy korpus, który brali udział w najważniejszych kampaniach armii otomańskiej w zdobyciu Konstantynopola (1453 r.), walkach przeciwko Mamelukom w Egipcie, wojnach przeciwko Węgrom. W czasie bitwy, jako jedyne zawodowe oddziały piechoty, stawały do walki w centrum. Janczarami zostawali początkowo młodociani jeńcy. Wraz z podbojem południowo-wschodniej części Bałkanów (II poł. XIV w.) Turcy wzięli do niewoli wielu żołnierzy, którzy w zamian za życie i - zapewne zaoferowane godne warunku służby - zdecydowali się dołączyć do szeregów armii tureckiej. W przeciwieństwie do swoich europejskich przecinków, Osmanowie rzadko bowiem zabijali jeńców wojennych. Pomimo iż za szeregowych, pokonanych żołnierzy wroga nie mogli spodziewać się raczej okupu, ich fizyczna eliminacja była postrzegana jako marnotrawienie potencjału militarnego. Najlepszych jeńców wcielano więc do jazdy konnej, z pozostałych utworzono korpus piechoty. Liczebność korpusu w okresie późnośredniowiecznym liczyła od 1 do 6 tysięcy. Z czasem uległa znacznemu zwiększeniu. Począwszy od XV wieku, szeregi janczarów stale rosły, aby pod koniec tego wieku osiągnąć liczbę 40 tysięcy. Od XV w. wojsko janczarskie zaczęto uzupełniać przez przymusowy, odbywający się co pięć lat pobór (dewszirme); pierwotnie do szeregów janczarskich rekrutowano chłopców spośród chrześcijańskiej ludności Rumelii (nazwa dzisiejszych Bałkanów, jak je zwali Turcy) - Albańczyków i Greków, czasem Ormian i Gruzinów. Później system objął chłopców będących z pochodzenia Serbami, Bułgarami, Chorwatami, Węgrami, mieszkańcami Wołoszczyzny i Bośni i dalej na północ - dzisiejszej Ukrainy. Wybierano przy tym najbardziej fizycznie wartościowych chłopów i nieżonatych młodzieńców. Masowe uprowadzanie ludności do niewoli i wcielanie młodych ludzi do korpusu janczarskiego miało także na celu zasymilowanie ujarzmionej ludności. Zabierane na zawsze rodzicom dzieci (najczęściej w wieku 8 - 10 lat) lub nastolatków w wieku od 14 do 16 lat (najbardziej preferowany wiek) były wysyłane do stolicy kraju, Istambułu, gdzie przymuszane były na przejście na islam, egzaminowane pod kątem sprawności fizycznej oraz inteligencji. Do czasu osiągnięcia pełnoletniości rekruci wychowywani byli w wierze islamskiej w jednej z czterech instytucji, które miały na celu stworzyć wiernego wyznawcę islamu i oddanego sługę sułtana. W przyszłości wychowankowie mieli zostać sługami w sułtańskim pałacu, skrybami, duchownymi lub żołnierzami, w zależności od wykazywanych w dziecięcym wieku predyspozycji. Najlepsza część dzieci, które szkolone były na przyszłych żołnierzy, stawała się częścią korpusu janczarów. Rekrutów wychowywano w duchu muzułmańskiego fanatyzmu i uważano za derwiszów zakonu bektaszi. Szkolenie i wychowanie młodych adeptów polegało na ciężkiej pracy na farmach w Anatolii. Tam byli oni hartowani fizycznie i uczeni sztuki wojennej. Najdorodniejszych i tych, którzy udowodnili, że są najbardziej wojowniczy i umiejętni w obsłudze broni, w wieku 24-25 lat, wcielani byli do szeregów janczarów. Od tego czasu skoszarowani byli w brakach gdzie wytworzyła się specyficzna atmosfera braterstwa broni: razem mieszkano, walczono i umierano na polu bitwy. Prawnie janczarzy byli niewolnikami sułtana, podobnie jak gwardia mamelucka w Egipcie i w innych państwach muzeum łańskich. Do XVI w. żołnierze ci mieli zakaz wchodzenie w związki małżeńskie. Średniowieczni janczarzy mogli być z prawa tylko bezdzietnymi kawalerami, duszą i ciałem oddanymi władcy i tronowi. Chociaż głównodowodzącym całej armii otomańskiej był sułtan, a janczarzy byli jego bezpośrednią gwardią, to jednak żołnierze wychowani byli, aby traktować go jako swojego ojca a towarzyszy broni jako swą rodzinę. Janczarzy podzielenie byli na roty (orta), jedli z jednego kotła (kazan), który był symbolem ich formacji. Fakt, że szeregi janczarów składały się z brańców - ludzi z założenia niewolonych, nie oznaczało, że janczarzy byli niewolnikami w powszechnym tego słowa znaczeniu. Ich status społeczny oraz uposażenie wyróżniały ich od innych niewolników i stawiały pod względem prestiżu i poziomie materialnym wyżej niż większość wolnych mieszkańców państwa. Odziały janczarów odróżniały się także od innych jednostek armijnych, nie tylko pochodzeniem, wyszkoleniem i swoją elitarnością, ale również mogły liczyć na regularny żołd i dużą część łupów, co dodatkowo motywowały ich do oddanej służby. Jako elita armii korzystali z różnych przywilejów i otrzymywali podarki, a spośród janczarskich dowódców wielu obejmowało najwyższe urzędy w wojsku i administracji państwowej. ŁUCZNICY GENUEŃSCY Genueńscy kusznicy (języka włoskiego: Genovesi Balestrieri) byli sławnym wojskowym korpusem w średniowieczu, który przez wieki walczył zarówno w obronie włoskiego miasta Genui oraz jako formacja najemników dla innych włoskich miast albo bogatych państw, jak Francja, państwo krzyżackie czy Bizancjum. Genueńczycy kusznicy byli jednymi z najbardziej szanowanych oddziałów najemnych, aż do XVI wieku, czyli do czasu wprowadzenia broni palnej w Europie. Nazwa Kusznicy Genueńscy, nie odnosiła się jednakże tylko do żołnierzy pochodzących z tego miasta, ale także najemników posługujących się kuszą, z innych części Ligurii, zarówno miast jak i wiosek. Żołnierze ci szkoleni byli jednakże w Genui i walczyli bronią wyprodukowaną przez specjalną miejską gildę (zwaną Balistai). Na czele żołnierzy stali także genueńscy oficerowie, pochodzący najczęściej z najbardziej szanowanych rodów mieszczańskich. Włoscy kusznicy pochodzi więc z różnych części półwyspu Apenińskiego, ale sławny oddział genueński, dawał im ogólną nazwę - kusznicy genueńscy. Praktyka w posługiwaniu się kuszą wynikała z obowiązku ćwiczenia się w tej broni, który spoczywał na ludziach zarówno mieszkających na prowincji, jak i w miastach. Poszczególnie ośrodki miejskie posiadały w ten sposób dobrze wyćwiczonych kuszników, którzy mieli obowiązek służby jako milicja miejska. Także bogate miasta włoskie były wstanie wyposażyć swoich obywateli w tą drogą i zarazem skuteczna broń, na dużą skalę. W konsekwencji było wielu wykwalifikowanych kuszników pochodziło właśnie z Italii. Włochy były też najgęściej zaludnioną częścią średniowiecznej Europy, mając szczególnie dużą miejską populację, dzięki czemu były źródłem najemników w średniowiecznej Europie. Genueńczycy kusznicy stali się popularni w czasie podczas pierwszej krucjaty, kiedy genueński dowódca Guglielmo Embriaco użył ich w trakcie oblężenia Jerozolimy (1099 r.). Ważną rolę kusznicy z Geniu odegrali także w bitwie o Jaffę w 1192 podczas trzeciej krucjaty, która w konsekwencji doprowadziła do odzyskania miasta z rąk wojsk Saladyna. Od XIV wieku duże ilości najemników włoskich, walczących kuszą, znalazło się we Francji, gdzie toczyła się wojna stuletnia. Kusznicy tej formacji walczyli także w bitwach morskich. Włoskie miasta handlowe posiadały silne floty wojskowe, które pilnowały ich interesów w różnych częściach Morza Śródziemnego. Załogi okrętów składały się ze sporej grupy kuszników, którzy w razie potrzeby mogli walczyć również jako piechota na lądzie. Kusznicy ci obsługiwali na okrętach duże wersje kusz, balisty. Genua przez pewien czas wiodła prym wśród innych republik handlowych, co było wynikiem zwycięskich bitew morskich. Na szczególną uwagę zasługuje bitwa pod Melorią, w której Genueńczycy zadali klęskę flocie miasta Piza (1284 r) oraz sukces w innym starciu morskim pod Curzolą (1298 r.) w walce z inną potężną republiką morską, Wenecją. Pomimo kilku spektakularnych klęsk (np. Crecy), w których udział wzięli genueńscy najemnicy, ich reputacja jako świetnych żołnierzy nie zmalała. Obecność kuszników w czasie bitwy zawsze budziła niepokój wśród przeciwników, dzięki wydajności ich broni i ich organizacji. Często, obecność ich sztandaru wystarczyła, by wymusić na oponencie, by zmienić swoje bojowe plany. Nie dziwi więc fakt, że zemsta wrogów za doznane straty z rąk Genueńczyków, mogła być sroga dla schwytanych kuszników. Przykładowo, niemiecki władca Fryderyk II, który nieudanie atakował włoskie miasto Parmę, rozkazał ucinać palce schwytanych kuszników aby dać nauczkę Genueńczykom, którzy pokrzyżowali jego militarne zamiary. W czasie bitwy, kusznicy, podobnie jak inne formacje posługujące się bronią miotaną (łucznicy, oszczepnicy) zajmowali zazwyczaj centralna pozycję. Często byli oni mieszani z łucznikami i chronieni przez oddziały włóczników, co zapewniało im osłonę przed jazdą wroga. Oprócz kuszy, oni zostali zaopatrzeni w sztylet, lekki, metalowy hełm, gorset, kolczugę. Także tarcza, pawęż, była bardzo ważnym elementem. Kusznik mógł się za nią schronić przed pociskami wroga, załadować nowy bełt do kuszy. Czasami, dodatkowo, stosowano duże przenośne zapory z drzewa które skutecznie chroniły przed strzałami ale nie atakami piechoty wroga. Na jedną pawęż przypadało najczęściej trzech strzelców, tworzących zespół, którzy kolejno strzelali. Po wystrzeleniu bełtu przez pierwszego kusznika, drugi zajmował jego miejsce, a następie trzeci żołnierz. W międzyczasie pierwszy kusznik wycofywał się aby załadować broń przed następnym wystrzeleniem. Tarcza lub inna osłona trzymane były przez pomocnika zwanego pavesarii. Jeżeli powyższe warunki nie zostały spełnione wówczas skuteczność tego typu żołnierzy znacznie się zmniejszała. Klasycznym przykładem jest bitwa pod Crecy (1346 r) w czasie wojny stuletniej pomiędzy Anglią i Francją. W wyniku błędów dowództwa francuskiego, 6,000 kuszników włoskich zostało rozmieszczonych przez Francuzów w pierwszej linii skąd bez tarcz (które z nierozsądnego podejścia dowódców francuskich nie zostały dostarczone na pole bitwy) kusznicy ruszyli do ataku na angielskie pozycje. Łucznicy angielscy i walijscy, wykorzystując zaistniałą sytuację ostrzelali pozycje Genueńczyków ze swoich długo zasięgowych łuków, zdając kusznikom spore straty. W tej sytuacji, genueński dowódca, Doria Ottone, wydał rozkaz odwrotu, co zostało uznane jako dezercja przez króla Filipa VI, który wydał rozkaz swojemu rycerstwu zaatakowania kuszników. Większość Włochów została zabita, łącznie ze swoim dowódcą. Wykazało to jeszcze raz, że bez odpowiedniego wsparci, kusznicy są narażeni na zniszczenie także przez kawalerię. Ostatecznie z zaistniałego zamieszania skorzystali Anglicy, którzy wygrali bitwę. Pomimo tej klęski najemnicy genueńscy cieszyli się nadal dużym powodzeniem, a ich żołd był co najmniej dwa razy większy niż żołnierze innych formacji.
Sandomierz – miasto nad Wisłą, które w ostatnich latach może kojarzyć się nam z ojcem Mateuszem, bohaterem popularnego serialu o księdzu detektywie. Jest to miasto jednak wielce przyciągające pod względem atrakcji, zabytków oraz historii. Spokojnie może konkurować z malutkimi miasteczkami z Włoch i Francji. Szczególnie Stare Miasto i rynek położone na wysokiej skarpie, otoczone wysokimi, średniowiecznymi murami. Tym razem nie RAZEM, lecz prawie osobno. Wybrałem się na jednodniówkę z Anią i Marcinem ( w celu poznania na własnej skórze, opowieści o pięknej starówce Sandomierza. Wyjazd udany, pełen atrakcji i zaskoczeń i fantastycznej pogody. Miejsc godnych uwagi jest wiele, ale ja postaram się Wam pokazać dziesięć, których po prostu nie można ominąć! RATUSZ w rynku Podobny do wielu, a może jedyny w swoim rodzaju? Obecny renesansowy ratusz został wybudowany w drugiej połowie XVI wieku na murach starszego z XIV wieku. Ratusz w większości jest budynkiem ceglanym z wysoką attyką, zakrywającą brzegi dachu. Obecnie w Ratuszu mieści się Muzeum Okręgowe mające w swoich zbiorach ekspozycję historyczno-artystyczną (trochę przypomina mi to sytuację w ratuszu z Tarnowa). Wyposażony w reprezentacyjne meble późnorenesansowe, barokowe, dokumenty, pieczęcie sandomierskie, akt lokacyjny z XIII wieku oraz tzw. Szachy Sandomierskie. Ratusz pełni różne role. Parter to wspomniane Muzeum Okręgowe, pierwsze piętro Sala Ślubów oraz sale Rady Miasta, a w podziemiach, urządzony przez Sandomierskie Stowarzyszenie Kulturalne – klub „Lapidarium”. RYNEK Jak to rynek, wyznacza centrum średniowiecznego miasta, lekko pochyły, otoczony szachownicą osadzonych w około wąskich uliczek. Z każdej strony prostokątnego placu znajdują się ciekawe, warte uwagi obiekty. W południowej części pomnik z 1865 roku „Cara Oswobodziciela”, upamiętniający stłumienie powstania styczniowego. Miejsce pamięci ofiar II Wojny Światowej, kolumna z posągiem Madonny Niepokalanej z 1776 roku. KAMIENICE Kamienice przy rynku również mają wartość historyczną, kryjące w sobie elementy gotyku, pamiętające wiele ważnych dla miasta wydarzeń. Wznoszone od XV wieku zachowały wiele detali architektonicznych. Szczególnie warto zatrzymać się przy budynkach nr 5 – zwana konwiktem Boboli. W XVIIw. Pełniła rolę internatu dla młodzieży uczącej się w Colegium Gostrominum. Kamienica Oleśnickich nr 10, w której w 1570 roku, przedstawiciele braci czeskich, kalwinów i luteran zawarli zgodę sandomierską, uznawaną za najbardziej wiekowy akt ekumeniczny w Europie (znowu ta Polska „NAJ”). Następnie kamienica nr 14 – dom Mikołaja Gomółki, polskiego kompozytora. Również kamienice: 12, 23, 27, 31. MAŁY RYNEK Limanowa ma mały rynek, Nowy Sącz i Kraków też mają mały rynek – inaczej w Sandomierzu być nie mogło. Niewiele mniejszy od położonego kilkanaście metrów rynku głównego. To miejsce przeznaczone na okolicznościowe targi i festyny regionalne dla mieszkańców i turystów. W upalne dni lata idealne miejsce na odpoczynek i ochłodzenie, na środku rynku znajduje się dwuczęściowa fontanna. SANDOMIERSKIE LOCHY Tu było dość zabawnie. Zostałem wydelegowany z naszej małej grupy podróżniczej, żeby zejść z wycieczką do podziemi Sandomierskich. Jako, że taka wycieczka trwała prawie godzinę, w tym czasie Wędrowne Motyle zbierały materiały z innych miejsc w okolicach rynku. Legenda głosi, że drążone przez dziesiątki lat lochy ciągną się od starego miasta aż po podmiejskie wioski Kobierniki i Karkówkę, a śmielsi twierdzą, że nawet do zamku w Baranowie Sandomierskim, czyli tunele muszą przebiegać pod korytem Wisły. Przewodnik po wąskich tunelach podziemnego Sandomierza rozpoczyna zapewne za każdym razem opowieść o Halinie Krempiance, córce kasztelana Jana z Krempy. Kolejna legenda głosi, że Halina udała się do otaczających Sandomierz Tatarów by namówić ich do ataku na miasto tajnymi przejściami, które miała im wskazać. Opowiadając wodzowi najeźdźczych wojsk historię jakoby mieszkańcy wyrządzili jej wiele krzywd, przekonuje do siebie i wraz z licznym oddziałem tatarów skuszonych obietnicą łatwego łupu, wchodzi do lochów miasta. Wtedy to obrońcy miasta zasypują żywcem wszystkich znajdujących się w podziemiach wraz z córką kasztelana. Obecnie ponad 470 metrów trasy podziemnej pełni rolę atrakcji turystycznej. To istny labirynt wąskich, krętych, wielokondygnacyjnych korytarzy, sal i piwnic. SYNAGOGA Wybudowana na przełomie XVI/XVII wieku. Przechodziła liczne pożary zmieniając swój wygląd w zależności od trendów w danych okresie historycznym. W czasie wojny oczywiście została dotkliwie zdewastowana, a obecnie pełni rolę Archiwum Powiatowego. ZAMEK Według badań archeologicznych już w X wieku istniał w tym miejscu drewniany gród książęcy. Dopiero w XIVw. Kazimierz Wielki zlecił wybudowanie nowego, murowanego zamku, okazale górującego nad miastem. Niedługo po powstaniu, bo w 1525 roku został przebudowany w piękną rezydencję renesansową, a następnie ponownie dopieszczany architektonicznie przez samego Santi Gucci. BRAMA OPATOWSKA Prawdopodobnie najlepiej zachowana gotycka brama miejska w Polsce. A to już duży plus! Wraz z rozpoczęciem budowy murowanego zamku, Kazimierz Wielki zlecił i ufundował Bramę Opatowską. Jest to jedyna brama jak pozostała na terenie Starego Miasta, po trzech których już nawet śladów ciężko nam szukać (Krakowską, Zawijchowską i Lubelską). Na bramę można wejść bardzo wąskimi, stromymi schodkami, otwierając przed sobą wspaniałą panoramę Sandomierza. UCHO IGIELNE Można powiedzieć i faktycznie też tak jest, że to jedna z mniejszych bram jakimi można było dostać się do miasta. Ucho Igielne znane również pod nazwą „Furta Dominikańska” mieści się w murach, skrzętnie schowane w pobliżu bramy Opatowskiej. Swego czasu służyło braciom dominikanom do porozumiewania się między swoimi dwoma klasztorami, tym znajdującym się po za murami miasta i tym wewnątrz obwarowań. Stąd blisko jest do ostatniego miejsca według mnie godnego uwagi i krótkiego spaceru. Do Wąwozu Królowej Jadwigi. WĄWÓZ KRÓLOWEJ JADWIGI Jeden z większych wąwozów podmiejskich w jakich byłem. To atrakcja naturalna – malownicza i różnorodna. Lessowy wąwóz otaczają wysokie, strome ściany porośnięte na wierzchołkach gęstymi drzewami, obnażającymi swoje korzenie, tworząc długi tunel przypominający trochę lasy namorzynowe. Idealne miejsce na zakończenie jednodniowej wycieczki po Sandomierzu. Oczywiście atrakcji w tym mieście jest wiele, wiele więcej jak chociażby pominięta Bazylika Katedralna czy kościół św. Ducha . Jednak to jest moje (nie nasze) TOP 10 na „jednodniówkę”. Dobrym pomysłem jest też połączenie wyjazdu do Sandomierza z, ruinami wysadzonego przez właściciela zamku w Ossolinie, oraz położonymi niedaleko ruinami zamku Krzyżtopór. Jak się okazało, przy okazji innego wyjazdu, największymi ruinami zamku na terenie Polski w jakich byliśmy. BAZYLIKA KATEDRALNA 1148 – najstarszy znany zapis dotyczący świątyni ufundowanej prawdopodobnie przez Bolesława Krzywoustego około roku 1120– pochodzący z bulli papieża Eugeniusza III. 1191 – Kazimierz Sprawiedliwy nadaje kościołowi prawa kolegiaty. Pierwszym prepozytem kolegiaty został Wincenty Kadłubek, kustoszem natomiast Czesław Odrowąż. 1303– kolegiata zostaje ograbiona. Inspiracja przypisywana jest Janowi Muskacie. 1360 – przebudowa świątyni w stylu gotyckim. 1375 – biskup Florian Mokrski funduje ołtarz św. Jadwigi. 1478 – 26 lipca, chrzest królewny polskiej Barbary Jagiellonki w obecności króla Kazimierza IV Jagiellończyka i królowej Elżbiety Rakuszanki KOŚCIÓŁ ŚW. DUCHA Początki kościoła związane są z rokiem 1222. Wtedy to kasztelan krakowski Żegota herbu „Topór” ufundował w Sandomierzu kościół i klasztor dla zgromadzenia kanoników regularnych de Saxia, zwanych Duchakami. Kompleks wybudowany został ostatecznie ok. 1303 r. Zadaniem zakonników było prowadzenie szpitala i przytułku dla najuboższej części społeczności miejskiej. Na utrzymanie zakonników, kościoła, zabudowań i podopiecznych fundator darował wieś Żyć, obecnie pod nazwą Szewce. Oryginalny kościół spłonął w czasie najazdu Litwinów w 1349 roku. Odbudowany został w końcu XIV w. Następnie wielokrotne pożary niszczyły jego zabudowę: 1525, 1612, 1633, 1647, 1759. Kolejne duże zniszczenia to działania wojenne z 1809 r.
| Autor: Przy tekście pracowali także: Anna Winkler (redaktor) Anna Winkler (fotoedytor) Wolgemut, Wilhelm Pleydenwurff /domena publiczna Kraków był w średniowieczu jednym z najbardziej znaczących polskich miast. Ale czy największym?Średniowieczna Polska także posiadała swoje metropolie — i to wcale niemałe! Handlowano stąd z prawie całym znanym światem, a sława niektórych polskich miast sięgała daleko poza granice państwa. Które ośrodki weszły do międzynarodowej „ekstraklasy”? Kariera miasta w średniowieczu prawie w całości zależała od jego położenia. Jeśli znajdowało się przy odpowiednio ważnym szlaku handlowym, a do tego oferowało własne produkty lub złoża naturalne, bogaciło się. Wtedy zaś populacja rosła, ponieważ prężny ośrodek przyciągał kupców, rzemieślników i innych pracowników, nie mówiąc o rzezimieszkach czy miast sprzyjała jednak nie tylko lokalizacja. Istotne było między innymi to, czy lokalni rajcy umiejętnie zabiegali u władców o przywileje i monopole. Z kolei rozwojowi mogły przeszkodzić sprawy zupełnie prozaiczne — choćby to, czy można było korzystać z ziemi za murami. Gniezno, choć leżało na szlaku Litwa-Prusy-Niemcy, straciło na znaczeniu, ponieważ… nie miało gdzie ekspandować! Handel i rzemiosło w średniowieczu rozwijały się głównie na przedmieściach, tymczasem pierwszą stolicę Polski otaczały cudze grunty, głównie kościelne. Nie dało się ich ani wykorzystać, ani terytoria Polski biegło kilka ważnych szlaków. Dwa z nich były kluczowe i miały znaczenie dla całej Europy. Pierwszy łączył Niemcy z Morzem Czarnym, a na jego trasie znajdowały się Wrocław, Kraków i Lwów. Drugi biegł od Bałtyku przez Gdańsk i Toruń na Węgry i do Konstantynopola. Krzyżowały się pod Wolgemut, Wilhelm Pleydenwurff/domena publiczna Wrocław leżał na trasie z Niemiec nad Morze Czarne. Ilustracja z XV południa na północ przewożono żelazo, miedź i drewno. W drugą stronę wysyłano sukna z Flandrii i wina. Ze Wschodu napływały z kolei korzenie, jedwabie, kobierce i broń. Oprócz tego na trasie handlowano lokalnymi produktami, także zbożem, które z czasem stało się głównym polskim towarem wzloty i upadkiPrzebieg dróg handlowych był stały. Na jego utrzymaniu zależało wszystkim czerpiącym z nich zyski, zarówno mieszczanom, jak i władcom. Czasem jednak na istniejącym szlaku pojawiała się konkurencja – inne miasta. Kraków, zanim stał się niekwestionowaną potęgą handlową, „pokonał” na przykład Bochnię i Kazimierz. W szerszej skali rywalizował o wpływy z Wrocławiem i Toruniem, który z kolei musiał się liczyć z Bydgoszczą. Gniezno przegrało zaś ostatecznie z przetasowanie na liście najludniejszych polskich miast miało miejsce w XIV wieku. Polska wyszła wówczas z okresu rozbicia dzielnicowego i zaczęła odgrywać znaczącą rolę w handlu międzynarodowym. Poza granicami odrodzonego państwa znalazł się jednak potężny Wrocław, a po przyłączeniu Rusi nowym punktem tranzytowym stał się Lwów. Ten ostatni szybko zdystansował lokalnych „konkurentów”, Włodzimierz i Lublin. W połowie XV wieku pod berło polskich władców wróciły też Toruń, Elbląg i Gdańsk, który błyskawicznie się bogacił. Nie zmieniała się chyba tylko kluczowa pozycja się, jak żyli średniowieczni mieszczanie, z książki: „Życie w średniowiecznym mieście”Warto dodać, że bogate kupiectwo w tych ośrodkach było zwykle obcego pochodzenia. Zdominowali je Niemcy, choć nie brakowało też Węgrów, Francuzów, Flamandów czy Włochów. Dopiero z czasem zaczęli do nich dołączać z polskich miast było największe? Dane z XV wieku sugerują, że na ziemiach rządzonych wtedy przez polskich monarchów pod względem wielkości wygrywał Gdańsk, mający aż 30 000 mieszkańców. Drugie miejsce zajmował Kraków z populacją około 15 000 osób. Lwów zamieszkiwało 10 000 osób, podobnie Toruń. Mniej więcej dwa razy mniejsze były społeczności w Lublinie i Poznaniu. Liczbę ludności takich miast, jak Sandomierz, Bydgoszcz czy Sieradz, ocenia się na 1500-3000. Poza tym istniało w Polsce niemal 600 mniejszych miasteczek, których populacja nie przekraczała 1000 porównania największe ośrodki ówczesnej Europy, czyli Paryż, Wenecja, Brugia czy Neapol miały już wtedy po 100 000 mieszkańców lub więcej. Londyn, Gandawa lub Florencja miały ich ponad 50 000. Nawet Wrocław, który w XV wieku znajdował się już pod panowaniem czeskim, mógł pochwalić się populacją około 20 000 Kraków nie był najludniejszym polskim miastem, jego znaczenie w skali kraju było największe. To tu koronowano i chowano królów, tu mieścił się również uniwersytet. Wyrastał też na potęgę handlową regionu. W Hanzie słynął zwłaszcza jako „dom miedzi”, którą tutejsi kupcy sprowadzali ze Słowacji. Jego znaczenie podnosiła także bliskość kopalni Simmler/domena publiczna W 1364 roku Mikołaj Wierzynek, krakowski bankier, gościł u siebie koronowane głowy z całej przy tym pamiętać, że w rzeczywistości Kraków od XIV wieku stanowił część średniowiecznego „trójmiasta”. Kazimierz i Kleparz, jego dzisiejsze dzielnice, wtedy były osobnymi ośrodkami. Posiadały własne targowiska, prawa i przywileje, a nawet próbowały, przynajmniej początkowo, stanowić konkurencję dla potężniejszego stolica utrzymywała dużą sieć kontaktów handlowych. Prowadziła wymianę między innymi z Flandrią, Gdańskiem (przez Toruń), Węgrami (przez Sącz i Koszyce), Rusią (przez Lwów), Śląskiem, Czechami i Norymbergą (przez Wrocław). Obsługiwano też mniej ważne kierunki. W Brugii krakowscy kupcy mieli nawet swoje stałe tym, jak bogate i wpływowe było tutejsze mieszczaństwo, świadczy słynny zjazd monarchów z 1364 roku. Do Krakowa przyjechali wtedy cesarz Karol IV, król Węgier Ludwik Andegaweński, król Cypru Piotr de Lusignan, margrabia brandenburski Otto Wittelsbach, książęta piastowscy ze Śląska i Mazowsza, książę pomorski oraz wielu innych prominentów. Zostali oni ugoszczeni przez krakowskiego kupca i bankiera Mikołaja Wierzynka. Sam fakt, że taka uczta się odbyła, potwierdza, że z podwawelskimi finansistami naprawdę trzeba było się Lwowa docierały dwa wschodnie szlaki handlowe: tatarski i wołoski. Przywożono nimi między innymi futra, bydło, pieprz, imbir, muszkat, cytryny i suszone owoce, a także wino, jedwabie i kobierce. Na miejscu istniało 10 cechów i uprawiano 28 różnych & Hogenberg/domena publiczna Mieszkańcy Lwowa już w średniowieczu stanowili mieszankę różnych kultur. Ilustracja z początku XVII od początku stanowiło niezwykłą mozaikę ludnościową. Mieszkańcy formalnie podzieleni na trzy „nacje”: katolicką, ormiańską i ruską, pochodzili z różnych stron. Przedmieścia zamieszkiwali Rusini. Patrycjat był na ogół pochodzenia niemieckiego. Wśród finansistów znajdowali się natomiast między innymi Włosi, Żydzi i Ormianie. Ci ostatni trzymali w swoich rękach handel ze Wschodem. Większość najlepiej zaopatrzonych sklepów w mieście należała właśnie do Lwów starał się iść z duchem czasu. W XV wieku istniało tam na przykład oświetlenie, choć… ograniczało się do trzech latarń przy ratuszu, pilnowanych przez specjalnych stróżów. W 1417 roku pojawiła się też kanalizacja, a wśród licznych uprawianych w mieście rzemiosł pojawił się bardzo ceniony fach rurmistrza. Ponadto w tym samym stuleciu powstały tam pierwsze łaźnie publiczne, wybrukowano także rynek i najważniejsze dopiero w XIV wieku wyprzedził Elbląg i zajął pozycję najważniejszego portu w regionie. Na terenie dzisiejszego miasta znajdowało się wówczas kilka miejsc wyładunku towarów. Własną przystanią dysponowało na przykład tak zwane Młode i najbardziej zatłoczonym portem był jednak ten nad Motławą, należący do Głównego Miasta. Działał od końca lutego do połowy listopada. Trudno ustalić, ile statków obsługiwał. Cumowały przy bramach miejskich i mogło ich być nawet około dwustu rocznie! Nic dziwnego, że w tym tłoku i przy małej ilości miejsca na rzece dochodziło czasem do kolizji i w 1379 roku przy jednej z baszt miejskich skonstruowano pierwszy żuraw. Służył do przenoszenia beczek wina i piwa oraz do osadzania źródłem dochodu gdańskich kupców było polskie i litewskie drewno, zboże oraz sukno, które przywożono z Flandrii i wysyłano na południe. Z Gdańska wypływały statki do Brugii, Lubeki, a także miast w Portugalii i we Francji. Handlowano również ze Skandynawią i Anglią. Przybyszom z Wysp Brytyjskich zdarzało się nawet osiedlać na terenie Poznań i LublinA jak na tle największych ośrodków radziły sobie mniejsze miasta? Ważną rolę na szlaku łączącym Bałtyk z Konstantynopolem odgrywał Toruń, który – warto pamiętać – powstał jako miasto krzyżackie. Zdobył znaczenie także w ośrodka zmieniła się po przyłączeniu Prus Królewskich do Polski w 1454 roku. To właśnie tutaj wybuchło powstanie antykrzyżackie, które do tego doprowadziło. Także w czasie wojny trzynastoletniej tutejsze mieszczaństwo hojnie wspierało Kazimierza Jagiellończyka, dzięki czemu później Toruń cieszył się wieloma przywilejami i sporą niezależnością. Coraz gorzej radził sobie jednak z konkurencją handlową ze strony Gdańska i publiczna Toruń rozwinął się jako miasto krzyżackie. Mapa z początku XVII szlaki handlowe omijały natomiast Poznań. Stare wielkopolskie miasto leżało wprawdzie na trasie łączącej Prusy z Niemcami, ale dystans ten można było pokonać inną drogą. Z pomocą ośrodkowi przyszedł dopiero Władysław Jagiełło, nadając mu przywileje związane ze szlakiem łączącym Litwę z Europą oraz Kraków ze Szczecinem. Handlowe znaczenie miasta pozostało jednak mniejsze niż Krakowa czy Lwowa, a jego populacja miasta nie przekraczała kilku tysięcy z kolei otrzymał prawa miejskie jako pierwsza osada w międzyrzeczu Wisły i Bugu. Stał się dzięki temu ważnym przystankiem na trasie pomiędzy Rusią i Zachodem. Niestety ostatecznie w rywalizacji o kupców przegrał ze Lwowem, choć i tak słynął ze swoich jarmarków, na które przyjeżdżali kupcy z całej Europy, Turcji, Arabii i głębokiej dla artykułu stała się książka Josepha i Frances Giesów Życie w średniowiecznym mieście, wydana nakładem Gniezna, red. Jerzy Topolski, PWN Poznania, red. Jerzy Topolski, PWN Grodecki, Stanisław Zachorowski, Jan Dąbrowski, Dzieje Polski średniowiecznej, Universitas Gdańska, t. I, red. Edmund Cieślak, Wydawnictwo Morskie Kutrzeba, Finanse i handel średniowiecznego Krakowa, Avalon Marian Małecki, Historia Krakowa dla każdego, Wydawnictwo Literackie Podhorecki, Dzieje Lwowa, Oficyna Wydawnicza Volumen Szczur, Historia Polski — Średniowiecze, Wydawnictwo Literackie Tandecki, Migracje ludności do Torunia w średniowieczu i na progu czasów nowożytnych, „Rocznik Toruński” nr 31 (2004).
plan średniowiecznego miasta z legendą