Kliknij tutaj --> 🐈 napisz pracę na temat wesele czyli dwa w jednym
Mężczyzna też ma prawo do słabości. Seksuolog: "Kultura podkręca śrubę, nie ma dla panów taryfy ulgowej". Wzorce męskości mocno zmieniały się na przestrzeni ostatnich lat. Oczekiwania społeczne sprawiły, że panowie czują się zagubieni i nieustannie poszukują swojej tożsamości.
Poprosiła też żebym w spokoju opuścił mój dom. Nie miała już wymówek. Ten dzień jeszcze się nie skończył, a już zdążyłem kogoś poznać. Tym kimś jest Król, który mieszka na planecie B325. Miałem nadzieję, że mnie czegoś nauczy, ale okazał się tyranem, gdy powiedział, iż moge ziewać tylko na jego rozkaz.
Pan Bóg nas stworzył, natchną życiem nas, naszych bliskich i wszystko w około, dał nam sumienie i dusze - czyli wszystko co nas do niego upodabnia. Dał nam łaskę wolnej woli i obdarzył wieloma cechami dzięki, którym mamy możliwość godnego życia, a co najważniejsze stworzył nas na swoje podobieństwo.
Napisz 4 zdania złożone (czyli muszą być w jednym zdaniu dwa orzeczenia czyli dwa czasowniki) Wyrazy: plaża,urodziny,Kraków( np zakupy),słońce DAJE NAJJ. Question from @Serduszko456 - Szkoła podstawowa - Polski
Wchodząc do mojego pokoju po prawej stronie znajduje się komoda, w której trzymam ksiazki, a także jakieś drobne rzeczy, za komodą stoi biurko, na którym odrabiam pracę domowe oraz się ucze. Nad tym meblem jest ramka z najważniejszymi dla mnie osobami. Na przeciwko drzwi jest okno przez które widać wschody jak i zachody słońca.
Le Meilleur Site De Rencontre Suisse. zapytał(a) o 16:38 Napisz prace na wybrany temat !? Napisz prace na wybrany temat! wolny chcialbym/chcialbym odpoczywac DAJE NAJJ... To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź addy odpowiedział(a) o 16:41: ja wybrałam "Mój wolny czas"tam gdzie jest Oliwia i tam wiek to sobie pozmieniaj na swoje dane. Cześć! Jestem Oliwia. Mam 10 lat. Mieszkam w małej miejscowości niedaleko Płocka. Mam 5-cio letniego brata, Kacpra, z nim spędzam zazwyczaj mój wolny czas. Podczas weekendu mam dużo czasu, za to w dni, kiedy chodzę do szkoły mam trochę mniej, ponieważ do południa mam lekcje, a później prace domowe. Dopiero po odrobieniu lekcji mam trochę czasu dla siebie, bądź dla brata. Spędzam czas z rodzicami dość często, a całą rodziną jesteśmy w weekendy i czasami w dni w wolnym czasie bardzo często jeżdżę na rowerze, uważam, że to dobra zabawa i świetne rozluźnienie. Kiedy nie ma wiatru to gram w badmintona lub siatkówkę. Często pomagam mamie przy pracach w ogródku lub tacie przy drobnych naprawach. Bawię się z bratem w piasku, robię pikniki, bawię się z psami lub bawimy się razem w wymyślone zabawy. W deszczowe dni czytam książki, gram w gry komputerowe, oglądam telewizję, rysuję, czytam czasopisma i różne gazety, a czasami z bratem rozkładamy koce udajemy, że opalamy się na plaży, a obok nas jest również robię to, co wiosną, ale oprócz tego robię jeszcze kilka innych rzeczy, np.: pływam w stawie, jeziorze lub basenie. W wakacje wyjeżdżam w góry, nad morze, albo do rodziny. Opalam się razem z mamą na super miękkich leżakach, chłodzę się pod spryskiwaczem, który podlewa trawnik, bo to świetne ochłodzenie. W letnie niedziele bardzo często wyjeżdżam z wizytą do babci. U babci, która mieszka na wsi jest całkiem fajnie, ale u tej, która mieszka w mieście też. Moje babcie są bardzo milusie, dlatego lubię spędzać z nimi czas. Jeżdżę na wieś także na żniwa. Jesienią już mniej jeżdżę na rowerze, nie gram w badbingtona ani w siatkówkę, ponieważ robi się coraz chłodniej i coraz mocniej wieje, ale za to uwielbiam bawić się w stertach liści. To jest super zabawa i dobry pomysł na spędzenie wolnego czasu. Podczas wszystkich pór roku przychodzi do nas kolega o imieniu Kordian. Mieszka w sąsiedztwie z babcią i rodzicami. Chodzi do drugiej klasy szkoły podstawowej. On nie ma rodzeństwa, a więc swój wolny czas spędza z nami. Gramy z nim w piłkę nożną, rzucamy bumerangiem, bawimy się w domku na drzewie, turlamy się po trawie, wspinamy się na drzewa i bawimy się w filmowych bohaterów. Jesienią zbieramy orzechy włoskie i je rozłupujemy. Uwielbiam je, a więc przy ich obróbce także spędzam mój czas wolny. Brat i rodzice też mi pomagają. Zabezpieczamy z tatą sprzęty, które nie będą nam potrzebne zimą, np.: kosiarkę, wykaszarkę, hamak. Pomagam mamie zbierać warzywa i owoce. Zajmuję się też pomocą przy robieniu przetworów. Najczęściej robimy ogórki kiszone, ale oprócz nich robimy: sok z aroni, pikle, korniszony, marynowany szczaw, lepimy śnieżne potwory i zwykłe bałwany. Budujemy lodowe fortece, z których odbywają się zmasowane śnieżkowe ataki na przeciwnika. Orły bądź aniołki, ( jak kto woli) wychodzą nam wprost doskonale. Za domem mamy usypaną górkę ziemi i kiedy napada na nią śnieg jest idealna do zjeżdżania na sankach. Wtedy bierzemy sanki i pędzimy. Czasami jest tak, że tata urządza nam kulig za samochodem. Zazwyczaj jeździmy naokoło podwórka, ale czasami wyjeżdżamy na drogę. Moim marzeniem jest, aby kiedyś w wolnym czasie wyjechać z rodziną w góry, a najlepiej w Tatry. Zima to piękna pora roku, ale dlatego, że dzień jest krótszy mniej czasu wolnego można spędzić na dworze. Kiedy są wichury to siedzę przed telewizorem lub pomagam mamie i tacie. Mój wolny czas poświęcam również nauce lub pomagam bratu. Kacper bardzo stara się jak najlepiej wykonywać prace, a z mojej strony wymaga niewiele pomocy. Czas mija mi też na graniu w gry planszowe i strategiczne. Lubię układać puzzle. Moim największym rekordem było ułożenie 500 puzzli. Uwielbiam grać w grę „OMNIBUS 3000” polecaną przez Oxford. Mama uważa, że można się z niej wiele dowiedzieć i ja też. Co prawda nie lubię poświęcać czasu na czytanie, ale gdy książka jest ciekawa potrafię zapomnieć o całym świecie. Najbardziej lubię książki „Spotkanie nad morzem ”, „ Sekrety ”, „O psie, który jeździł koleją ”, „ Baśnie z gór ”. Bardzo lubię też oglądać filmy. Na płytach DVD mam nagrane ich bardzo dużo min.: „Epoka Lodowcowa 2: Odwilż ”, „Zorro”. Myślę, że mój czas spędzam bardzo miło i przyjemnie oraz w dobrym towarzystwie. Nie wierze, że ktoś inny mógłby spędzać swój wolny czas lepiej niż ja. Uważam też, że mój sposób na odpoczynek wychodzi mi na zdrowie i chciałabym, aby ludzie, którzy godzinami przesiadują przed ekranem komputera zamienili godzinę ślęczenia przed monitorem na godzinę lektury. Gwarantuje, że wyjdzie im to na zdrowie. Mam nadzieję, że to dobra rada. Uważasz, że ktoś się myli? lub
Bohaterka miała mieszkać w Dubaju i nigdy nie odwiedzić "tych brudnych, biednych Indii", a tymczasem mieszka w Indiach i nigdy nie odwiedziła Zjednoczonych Emiratów Arabskich Stara się obalać stereotypy takie jak np. mit, że Indie wcale nie są takie niebezpieczne, a gorsze statystyki w temacie przemocy seksualnej mają, chociażby Stany Zjednoczone Swojego męża poznała w Tajlandii. Wymienili się wizytówkami – on miał się odezwać, jeśli będzie w Polsce, a ona, jeśli będzie w Indiach Kwestia dzieci jest w Indiach równie ważna, jak w Polsce. Tak jak przy Wigilii słyszy się niewygodne pytania "kiedy dziecko", tak tutaj również rodzina jest żywo zainteresowana tematem Więcej takich tematów znajdziesz na stronie głównej Aleksandra Zalewska pochodzi z Trzebini, miejscowości położonej między Krakowem a Katowicami. Miała zostać lekarzem weterynarii jak jej tata, ale bardziej ciągnęło ją do aktorstwa. Zdecydowała się zdawać do szkoły teatralnej, ale… wygrało kulturoznawstwo. Miała przed oczami wizję życia w Dubaju i walkę z patriarchatem. Z wykształcenia jest magistrem arabistyki i islamistyki oraz technikiem weterynarii. Uwielbia uczyć się nowych rzeczy, ale także dzielić wiedzą, dlatego zawodowo związała się z branżą turystyczną. Dzięki swojej pasji została specjalistką ds. komunikacji międzykulturowej i mówczynią TEDx. Od 2019 r. mieszka w Indiach, w mieście Bangalore w stanie Karnataka. Aleksandra Zalewska ŻYCIE W INDIACH Marta Abramczyk, Onet: Zacznijmy od początku. Jak trafiłaś do Indii? Aleksandra Zalewska: Pierwszy raz przyjechałam tutaj w 2019 r., jako pilot wycieczki. Pracuję w branży turystycznej od 2008 r. – zawodowo i prywatnie zwiedziłam wiele krajów, ale Indie zawsze omijałam szerokim łukiem. Życie pisze swoje własne scenariusze. Miałam mieszkać w Dubaju (w końcu znam arabski) i nigdy nie odwiedzić tych "brudnych, biednych Indii". Tymczasem teraz mieszkam w Indiach, za to nigdy nie zwiedziłam Zjednoczonych Emiratów Arabskich – mimo że wielokrotnie planowałam. Nigdy nie planowałaś do nich jechać, jednak stały się Twoim domem. Co sprawiło, że pokochałaś Indie? Indie kradły moje serce powoli, po kawałeczku. Zaczęło się od przełamania stereotypów zasłyszanych od znajomych i z mediów. Postanowiłam odkryć prawdę na własną rękę, a pomocny był w tym znajomy z Indii, dziś mój mąż. Tak, zdecydowanie on miał duży wpływ na moją decyzję, by zamieszkać w Indiach, ale także kultura, klimat, koszty życia, ogromny wybór wegetariańskiego jedzenia i niekończąca się lista pięknych miejsc do odwiedzenia. Foto: Arch. prywatne / Onet Nigdy nie planowała jechać do Indii, a stały się jej domem Czym zajmujesz się na co dzień w Indiach? Po dwóch latach udało mi się wrócić do tego, czym zajmowałam się przed pandemią – jestem pilotem wycieczek po Azji i przewodnikiem po Indiach. Układam też programy podróży dla osób prywatnych i firm. Nie chcąc tracić czasu w pandemii, zainwestowałam także w budowę portalu wymiany ofert pracy w turystyce " którą rozwijam. W międzyczasie napisałam też powieść "Nirwana" oraz reportaż o Indiach "Smaki Indii". Oczywiście sporo czasu zajmuje mi także pisanie bloga, nagrywanie podcastów, prowadzenie mediów społecznościowych – wszystkie te platformy wykorzystuję do odczarowywania Indii. Foto: Arch. prywatne / Onet Aleksandra jest pilotem wycieczek po Azji Jak sama wspomniałaś, wykorzystujesz Internet do odczarowywania Indii. Jakie stereotypy musisz najczęściej przełamywać? Oj, to prawda. Jest tego sporo. Indie to kraj o bardzo złej reputacji – bród, smród, bieda. Tylko że mało kto się zastanawia, od czego to się wszystko zaczęło. Indie mają bogatą historię sięgającą co najmniej 3500 lat do czasów Cywilizacji doliny Indusu, gdzie budowano miasta z kanalizacją i łazienkami. Niestety dobre czasy skończyły się wraz z nastaniem kolonializmu. Zaczęło się od Portugalczyków, ale chyba największy wyzysk nastąpił za czasów brytyjskich. To Zachód zrujnował Indie, które do dziś podnoszą się z tego ogromnego kryzysu. I owszem, są tu kontrasty, ale jest też znaczna większość społeczeństwa, które nie żyje ani w lepiankach, ani w pałacach, tylko w zwykłych domach i mieszkaniach o standardzie adekwatnych do tego, który znamy z Polski. No, i jest jeszcze kwestia bezpieczeństwa kobiet. Zrobiłam na ten temat relację, jest też artykuł na blogu – obalam mit i pokazuję, że Indie wcale nie są takie niebezpieczne, a gorsze statystyki dotyczące przemocy seksualnej mają, chociażby Stany Zjednoczone. Foto: Arch. prywatne / Onet Polka w Indiach W takim razie czujesz się bezpiecznie w Indiach? Tak, i ja i moje koleżanki Polki czujemy się bezpiecznie w Indiach. Wydaje mi się, że jeśli człowiek ma trochę zdrowego rozsądku i myśli logicznie, to nie chodzi w nocy po ciemnych zaułkach. Nie pochwalam też turystyki szukającej atrakcji typu wizyty w slumsach. Rozumiem to, że każdy z nas ma inne oczekiwania w stosunku do podróży, ale "dark tourism" to nie jest dobry pomysł. Foto: Arch. prywatne / Onet Polka czuje się bezpiecznie w Indiach Jestem także rozczarowana postawą wielu blogerów podróżniczych szukających "autentycznych" doznań – jedna blogerek wybrała się sama z aparatem do slumsów, żeby porobić zdjęcia. To jest brak rozsądku i szukanie problemów. To nie jest bezpieczne. Są miejsca, gdzie nawet sami Indusi nie chodzą, więc tym bardziej nie powinniśmy my. Kultura Indii to temat rzeka, dlatego pora przejść do głównej kwestii naszego wywiadu. Pora na opowieść o miłości i ślubie. Jak poznałaś swojego męża? Poznaliśmy się z Abim w Tajlandii. Od razu wyjaśnię – mój mąż ma na imię Abhishek (Abiszek), w skrócie Abi. Ja pomieszkiwałam w Tajlandii przez prawie dwa lata i akurat byłam na objeździe z grupą, a on był w podróży służbowej. Nie, Abi nie jest związany z branżą turystyczną, jest dyrektorem w jednej z międzynarodowych firm IT i zarządzał wtedy całym regionem Azji i Pacyfiku. Jak już wspomniałam, nie planowałam podróży do Indii, ale jednak tam trafiłam i wtedy Abi okazał się bardzo pomocny. Foto: Arch. prywatne / Onet Aleksandra i Abi Gdy zostaliście parą, religia miała jakiś wpływ na Wasz związek? Musieliście kierować się jakimiś zakazami/nakazami? W naszym wypadku religia nie miała znaczenia. Ja zawsze podchodziłam do kwestii wiary holistycznie, a hinduizm jest bardzo tolerancyjny. Tak, Abi jest hindusem, czyli wyznawcą hinduizmu. Tu też pozwolę sobie zaznaczyć, że zawsze podkreślam kwestię nazewnictwa – by być poprawnym politycznie (i religijnie), powinniśmy mówić o mieszkańcach Indii Indusi, a o wyznawcach hinduizmu hindusi. Nie każdy Indus to hindus, bo są tu także wyznawcy innych religii, zwłaszcza sporo muzułmanów (obecnie ok. 20 proc.) i uwierz mi, że indyjscy muzułmanie nie chcą być nazywani Hindusami. Tak więc w Indiach religia ma znaczenie, ale nie w naszym przypadku, chociaż oczywiście bywamy w świątyni, obchodzimy wszystkie święta i mieliśmy także ślub świątynny. Foto: Arch. prywatne / Onet Para poznała się w Tajlandii Nie bałaś się zamieszkać na drugim końcu świata z mężczyzną wychowanym w innej kulturze? Nie, zdecydowanie nie. Żyjemy w takich czasach, że wszystko jest blisko dzięki internetowi, dzięki lotom. Byłam w długim związku z Polakiem i ten związek się rozsypał. Nigdy nie wiadomo, gdzie na świecie mieszka nasza bratnia dusza. Dla mnie znaczenie ma to, czy mamy o czym rozmawiać, czy mamy podobne spojrzenie na świat, czy mamy wspólne cele w życiu. To są rzeczy, które gwarantują udany związek, a nie kolor skóry czy narodowość w paszporcie. Wiążąc się z obcokrajowcem, na pewno usłyszałaś wiele stereotypów. Które należy obalić? Tak i nie. Oczywiście wiele osób uważa, że niektórzy obcokrajowcy decydują się na związki z Polkami, aby uzyskać odpowiednie dokumenty i móc uciec ze swojego kraju. Mój mąż zwiedził sporo świata i nigdy nie miał potrzeby nigdzie "uciekać". Warto jednak pamiętać, że te kilka osób nie jest oficjalną reprezentacją społeczeństwa indyjskiego – kultury, poglądów, obyczajów. Indie to ogromny kraj (3,3 mln km kw.) pełen ludzi (1,4 mld) mówiących w wielu językach i tak różnych, że nie starczy nam życia, by wszystkich ich poznać. Skoro Wasza miłość rozkwitła na dobre, Abi zdecydował się poprosić cię o rękę. Jak wyglądały zaręczyny? Nasze zaręczyny nie były typowo indyjskie, tradycyjne. W Indiach, jak wszędzie na świecie, każda para może się zaręczać po swojemu. Tradycyjnie odbywa się uroczystość, w której bierze udział rodzina i znajomi. Tu jednak nadal związek małżeński jest związkiem dwóch rodzin, więc ich błogosławieństwo jest ważne. My takiej uroczystości nie mieliśmy ze względu na nasz tryb życia i na pandemię. Byliśmy akurat w Delhi w podróży. Byliśmy sami, skupieni na sobie i świadomi, jaką decyzję podejmujemy, dlaczego chcemy być razem. Foto: Arch. prywatne / Onet Aleksandra mieszka w Indiach od 3 lat Co na to wszystko Twoja rodzina w Polsce? Byli przerażeni, że wyprowadzasz tak daleko od domu? Moi rodzice nie byli zaskoczeni ani przerażeni. Moja rodzina jest przyzwyczajona do tego, że mój temperament nie pozwala mi usiedzieć w miejscu i że nigdy nie planowałam zostać na stałe w Polsce. Wyjeżdżałam już w czasach szkolnych. Gdy tylko dostałam dowód osobisty, wyjechałam do pracy do Grecji, potem do Turcji, do Maroka… Byli świadomi, że prędzej czy później to się musi wydarzyć. ŚLUB W INDIACH Skoro dochodzimy do tematu ślubu – opowiedz, jak wyglądały sprawy formalne. To wszystko zależy od tego, o jakim ślubie mowa. W Indiach nie ma czegoś takiego jak konkordat. Większość osób organizuje ślub w świątyni, ale coraz więcej par rejestruje małżeństwo także w urzędzie. Każdy region Indii ma trochę inne obyczaje w kwestii ceremonii świątynnych, a każdy stan ma nieco inne procedury przy rejestracji związku. Foto: Aleksandra Zalewska / Onet Wesele w Indiach Mój mąż pochodzi z północy, a mieszkamy na południu. Mówi w hindi, a tutaj mówi się w języku kannada. Oboje, krok po kroku musieliśmy się wszystkiego nauczyć i pewne kwestie były zaskakujące, ale z pomocą znajomych wszystko udało się załatwić. Foto: Arch. prywatne / Onet Aleksandra i Abi w Indiach Na czym polegały przygotowania? Do ślubu cywilnego potrzebny jest cały stos dokumentów. Do tego nie będąc obywatelem Indii, musimy spędzić w tym kraju określoną liczbę dni, nie mniej niż 30 z rzędu, by móc zgłosić chęć zawarcia związku małżeńskiego. Po tej rejestracji trzeba odczekać miesiąc, a potem przyjść do urzędu z trzema świadkami. Brzmi łatwo, ale nie jest i często wymaga zaangażowania prawnika i wniesienia wielu opłat. Ale to ta nudna część. Zazwyczaj koszty ślubu ponosi rodzina panny młodej i to rodziny młodych są odpowiedzialne za zorganizowanie wszystkiego. Nasz ślub był w czasie pandemii, więc organizowaliśmy wszystko sami. Kupiliśmy prezenty dla wszystkich kapłanów w świątyni i dla rodziny. Na bazarze kwiatowym wybraliśmy i zamówiliśmy girlandy, którymi potem wymieniliśmy się podczas ceremonii. Do tego oczywiście wybór i kupno strojów – czerwone sari dla mnie i tradycyjna kurta z kamizelką dla Abiego. Foto: Arch. prywatne / Onet Tradycyjne hinduskie stroje ślubne Czy na ślubie były jakieś polskie akcenty? Nasze girlandy kwiatowe były biało-czerwone, oprócz tego nie bardzo było gdzie i jak je wpleść. A co jeśli chodzi o suknię ślubną i makijaż? Kanony piękna na pewno bardzo różnią się od tych europejskich… Kanony piękna w Azji, a tym samym także w Indiach są takie, że im jaśniejsza karnacja, tym lepiej. Oczywiście uczesanie i makijaż są inne, bardzo bogate. Ogromne znaczenie ma biżuteria, stanowiąca część wiana panny młodej. Wykonana ze złota i kamieni szlachetnych potrafi kosztować od 20 tys. zł w górę. Tradycyjnie panna młoda ubiera sari lub spódnicę lenga i krótką bluzeczkę choli (czoli). Założenie sari nie jest łatwe, wymaga wiele wprawy, dlatego pomagała mi siostra Abiego. Biżuterię pożyczyła mi teściowa. Makijaż zrobiłam sobie sama. Foto: Arch. prywatne / Onet Aleksandra w dniu swojego ślubu Skoro mieliście już wszystko gotowe, pozostaje kwestia samego ślubu. Jak wygląda ceremonia ślubna w Indiach? Skupię się na ślubie hinduskim, bo to jednak wciąż dominująca religia w Indiach. Hinduski ślub przeważnie trwa kilka dni. Składa się z wielu elementów. Przykładowo. Pierwszego dnia odbywa się tzw. "recepcja", czyli przyjęcie otwierające, wspólna kolacja czasem połączona z zaręczynami. Kolejnego dnia mamy "haldi", czyli nacieranie młodych pastą z kurkumy oraz "mhendi" dla panny młodej i kobiet, podczas którego dłonie i stopy malowane są henną. Foto: Arch. prywatne / Onet Aleksandra i Abi Wesele odbywa się tak naprawdę przed jako takim ślubem, jest to impreza "sangeet", podczas której wszyscy wspólnie tańczą i śpiewają. W dzień ślubu pan młody powinien przyjechać do panny młodej na koniu, w towarzystwie swojej rodziny. Na miejscu wita go rodzina młodej. Następnie udaje się on do miejsca, w którym czeka kapłan – może być to świątynia, może być to zadaszenie (mandap) na plaży, w ogrodzie, na sali. Następuje wymiana kwiatowych girland, obchodzą 7-krotnie palący się ogień (7 przysiąg małżeńskich), mąż robi żonie czerwony znak na przedziałku, sindur — symbol bycia zamężną. Foto: Arch. prywatne / Onet Hinduska ceremonia ślubna Jakie są największe różnice pomiędzy polskim i hinduskim ślubem? Przede wszystkim to, że datę ślubu należy skonsultować z kapłanem-braminem lub astrologiem. Trzeba wybrać czas pomyślny dla pary, zgodnie z ich horoskopem. Ślub może się odbyć w dowolnym dniu tygodnia, o dowolnej porze dnia. Składa się z wielu elementów wymagających masy przygotowań i może trwać kilka dni. Para młoda wręcza prezenty swoim gościom. Wesele odbywa się przed ślubem, a oprócz układu pary młodej swoje układy tańczą także rodziny – często zatrudnia się specjalnych choreografów przygotowujących układy wiele tygodni wcześniej. Foto: Arch. prywatne / Onet Para młoda w Indiach Jak wygląda sprawa nazwiska. Czy kobieta w Indiach zmienia nazwisko po ślubie? Może, ale nie musi. Jak wspomniałam, nie każde małżeństwo jest oficjalnie zarejestrowane, więc czasem nazwisko się zmienia, innym razem nie. Zdarza się też, że on i ona mają takie same nazwisko, bo nazwiska to część współczesnej historii Indii, dlatego wiele jest bardzo popularnych jak Gupta czy Agarwal. Foto: Aleksandra Zalewska / Onet Wesele w indyjskim hotelu Pozostaje kwestia nowej rodziny. Jakie masz relacje z rodziną męża? Co najważniejsze, jakie są ichnie teściowe? Nie mogę powiedzieć, jakie są tutejsze teściowe. Wydaje mi się, że każda teściowa jest inna i to, jaki ma stosunek do nas, wiąże się z jej wychowaniem i charakterem, a nie z narodowością. Ja mam ogromne szczęście. Moja teściowa jest mentorką w Fundacji Art of Living i działaczką społeczną – zajmuje się wieloma sprawami, w tym wspieraniem i działalnością na rzecz kobiet. Można więc powiedzieć, że trafiłaś doskonale. Muszę jednak zapytać, czy rodzina naciska Was na posiadanie dzieci? Kwestia dzieci jest w Indiach równie ważna, jak w Polsce. Tak jak przy Wigilii słyszy się niewygodne pytania "kiedy dziecko", tak tutaj również rodzina jest żywo zainteresowana tematem przy każdym wspólnym spotkaniu. Oczywiście rodzice chcieliby zostać już dziadkami, ale wiemy, jak z nimi rozmawiać i nie, nie czujemy, by na nas naciskano. INDYJSKIE WESELE Indyjskie wesela znam tylko z filmów. Były ogromne i bardzo okwiecone. Czy w rzeczywistości też przychodzą na nie setki gości? Setki, a nawet tysiące. Ślub to ważne wydarzenie społeczne. Pieniądze odkłada się nieraz przez całe życie dziecka. Oczywiście wiele zależy od zamożności rodziny i nie każdego stać na wesele jak z filmu, ale dla większości to jednak jedna z większych inwestycji życia. Foto: Aleksandra Zalewska / Onet Goście na indyjskim weselu Czy zabawa trwa do rana? Moje bohaterki często przyznają, że ich wesela skończyły się o północy… W Indiach również rzadko się zdarza, żeby zabawa trwała do rana. Imprezy kończą się przeważnie około 1 w nocy, więc wesela również nie trwają dłużej. Poza tym warto pamiętać, że hinduskie wesele nie ma typowego wesela, a co za tym idzie, nie ma też parcia na zabawę do rana. Foto: Arch. prywatne / Onet Polka wzięła ślub w Indiach A jak wygląda menu na weselu? Wiem, że uwielbiasz pisać o indyjskiej kuchni. Co podaje się na imprezach? To również zależy od regionu i budżetu. Każdy region Indii ma swoje niepowtarzalne dania, przekąski, słodycze. Do tego towarzystwo bywa międzynarodowe, dlatego oprócz typowych dań kuchni indyjskiej serwuje się także dania zachodnie, jak chociażby włoskie. Foto: Aleksandra Zalewska / Onet Jedzenie na weselu Co z alkoholem na weselach? To wszystko zależy, kto organizuje przyjęcie ślubne. Alkohol jest w Indiach bardzo drogi, więc nie każdego stać na taki wydatek. Do tego niektórzy hindusi, a najczęściej muzułmanie unikają alkoholu, więc z pewnością na przyjęciu go nie będzie. Na terenach wiejskich możemy trafić na alkohol domowej roboty z ryżu lub palmy cukrowej, zaś im bardziej zamożna i nowoczesna rodzina, tym więcej alkoholi importowych. Ważna jest też sprawa prezentów. Co wręcza się młodej parze w Indiach? Wszystko zależy od regionu, od rodziny. W niektórych miejscach nie daje się prezentów lub wręcza się jakąś symboliczną kwotę jak 500 rupii (30 zł). Są też miejsca, a w zasadzie kręgi społeczne, gdzie nie wypada przyjść bez prezentu. Najczęściej jednak wręcza się pieniądze. Foto: Arch. prywatne / Onet Aleksandra i Abi ŻYCIE PO ŚLUBIE Pilotujesz wycieczki, piszesz e-booki, pokazujesz światu Indie. Jesteś kobietą wielu talentów. Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Czego możemy się od Ciebie spodziewać? Ciekawe pytanie, ale nie mam na nie odpowiedzi. Mam w zanadrzu kilka projektów, ale nie chcę nic zdradzać, żeby nie zapeszać. Mimo wszystko turystyka bardzo traci przez pandemię. Jak wygląda sytuacja w Twojej pracy? Było ciężko, nawet bardzo ciężko. Przed samą pandemią zdecydowałam się na zainwestowanie wszystkich oszczędności w budowę i rozwój portalu a ostatnie zlecenie miałam w lutym 2020. W styczniu miałam pierwsze zlecenie po tej długiej przerwie – wyjazd na Sri Lankę. W tej chwili właśnie się pakuję i jutro odbieram grupę w Kerali, tu w Indiach. Najpierw była pandemia, teraz jest wojna, turystyka znowu dostaje ostro po głowie i po kieszeni… Ale nie poddajemy się. Oprowadzasz nie tylko po Indiach. Gdy ostatnio rozmawiałyśmy, byłaś na Sri Lance. Jak udało Ci się zgromadzić wiedzę na temat kilku krajów? Lubię się uczyć, zwłaszcza jeśli jest to wiedza praktyczna dotycząca informacji na temat życia, obyczajów, kultury i tradycji w innych krajach. Każdy wyjazd to wiele dni, by się przygotować, by jak najlepiej wprowadzić grupę w realia odwiedzanego kraju. Oczywiście praca pilota wycieczek to nie praca przewodnika, ale ja lubię mieć poczucie, że jestem tłumaczem kultur. Jako pilot byłam w wielu krajach na różnych kontynentach, ale zdecydowanie moja ulubiona część świata to Azja. Foto: Arch. prywatne / Onet Aleksandra uwielbia oprowadzać po Azji Na Twoim blogu znalazłam ciekawe wpisy na temat poszczególnych stanów w Indiach. Który z nich jest twoim ulubionym? Tak, swego czasu napisałam serię artykułów na temat atrakcji w poszczególnych indyjskich stanach. Temat wciąż jest otwarty, bo stanów jest aż 28 i do tego 8 terytoriów związkowych. Lokalny patriotyzm każe mi powiedzieć, że to Karnataka, gdzie mieszkam. Stan jest bardzo duży i oferuje zarówno dostęp do morza, jak i do gór. Ale przyznam się, że jednak chyba moim ulubionym stanem jest Kerala. To kwestia sentymentu, bo był to pierwszy stan jaki odwiedziłam. No i ta natura – rozlewiska, tarasy herbaciane, plantacje przypraw, wybrzeże. Kerala jest naprawdę rajska. Gdybym mogła przylecieć do Indii, co byś mi pokazała? Co powinnam zobaczyć, czego zaznać, co zjeść? Bardzo trudne pytanie. To wszystko zależy, ile miałabyś czasu, co Cię interesuje. Indie są tak ogromne i różnorodne, że można całe życie podróżować tylko tutaj i się nie nudzić. Na północy mamy najwyższe góry świata, Himalaje. Tam też są stany, w których żyje wspólnota buddyjska z Dalai Lamą. Północny-wschód to wiele ciekawych plemion, dzika natura, nieprzetarte wciąż szlaki. W każdym stanie mamy inne atrakcje, inne jedzenie, dlatego piszę o tym serię artykułów. Jest pustynia Thar, są zielone parki narodowe, w których można spotkać słonie i tygrysy. Może rejs po rozlewiskach Kerali? Albo zwiedzanie misternie zdobionych świątyń w Hampi? Można wybrać się na słone rozlewiska Ran of Kutch, zwiedzać pałac maharadżów, odwiedzić wioski i kupić lokalne rękodzieło, spróbować ulicznego jedzenia w Mumbaju. Pomysłów na doświadczanie Indii mam całą masę, dlatego tworzę programy dla biur podróży i dla osób prywatnych, dostosowane do ich wymagań, oczekiwań i potrzeb. Polka opowiada o życiu w Pakistanie: "Płatki róż, kwiaty, kadzidła… na tę pierwszą noc" Rozumiem, że mimo wszystko, Indie to Twój numer jeden? Tak, zdecydowanie tak. Uwielbiam Azję Południowo-Wschodnią, kocham Grecję, ale z punktu widzenia różnorodności kulturowej, kulinarnej, religijnej, geograficznej – zdecydowanie wygrywają Indie. Mieszkam tu od 2019 r., w mieście Bangalore w stanie Karnataka. Czy zostanę tu na zawsze? Nie wiem. Nie lubię zapuszczać korzeni, zdecydowanie wolę nomadyczne życie, a Azja to idealna część świata dla takich niespokojnych dusz jak moja. *** Aleksandra Zalewska prowadzi blog Atelier Podróży, na którym znajdziecie cenne wskazówki na temat Indii. Dodatkowo można ją obserwować na Instagramie, gdzie relacjonuje swoje indyjskie życie. Marta Abramczyk, dziennikarka Onetu – z zawodu i zamiłowania dziennikarka. Mieszkała, studiowała i pracowała jako pilot wycieczek w magicznej Turcji, która jest jej oczkiem w głowie. Na swoim blogu Ejbrams on tour przybliża kulturę Orientu, ale nie poprzestaje tylko na tym! Zwiedza cały świat, dzięki wywiadom z fascynującymi rozmówcami, którzy opowiadają jej o swoim życiu za granicą. Sprawdź Instagram autorki.
Piękne Rocznice Ślubu Kilka dni temu moi Rodzice obchodzili 50-tą Rocznicę Ślubu i ta okazja natchnęła mnie do napisania tego artykułu. Mieszkam z Rodzicami, więc mogę obserwować ich oraz relacje budujące ich miłość. Jednak pisząc ten artykuł nie będę przytaczać niczego osobistego, dotyczącego moich Rodziców, czy mojego małżeństwa. Chociaż w tamtym roku też obchodziłam ważną rocznicę, bo 25-lecie Ślubu. Tak więc my mieliśmy Srebrne Gody, a Rodzice Złote Gody. Muszę tylko jeszcze wspomnieć o Teściach, bo Oni swoją miłość pielęgnują wspólnie już 63 lata! Zawsze jestem pod wrażeniem tak długich staży małżeńskich. Wzruszają mnie starsze osoby i widok, jak o siebie dbają. To dla mnie niewiarygodne, że czasem miłość może tyle trwać. Wiem, że zaraz zarzucicie mi, że to już przyzwyczajenie, a nie miłość, ale często widzę, że ludzie starsi bardziej okazują sobie miłość i szacunek. Czują chyba, że nie ma już czasu na kłótnie i pretensje. Bardziej doceniają to, co mają. Z szacunku do Rodziców i Teściów oraz do mojego Męża, nie napiszę niczego co ich dotyczy i mam nadzieję, że to zrozumiecie. Nie znaczy to jednak, że nie napiszę o niektórych moich odczuciach. Może już zauważyliście, że często wyrażam swoje zdanie na różne tematy, a tym razem tematem jest miłość. Przytoczę też parę przykładów z życia moich znajomych, którzy dla Was i tak będą anonimowi. Mam nadzieję, że te przykłady sprawią, że zastanowicie się chwilę i może zobaczycie siebie i swój związek w przytaczanych historiach. Wszystkie dotyczą okazywania uczuć, często zbyt publicznego, bo zauważam, że ostatnio modna robi się “miłość na pokaz”. Miłość to uczucie, za którym tęsknimy, marzymy by przydarzyła nam się prawdziwa piękna miłość, taka bajkowa. Tylko, że życie to nie bajka i nie zawsze nasze wyobrażenie miłości, pokrywa się z miłością, której doświadczamy. Tak wiem, zdania oklepane, które nie raz czytaliście. Ale mam wrażenie, że zwłaszcza ostatnio zrobiła się jakby moda na miłość. Może się mylę, ale parę lat temu była moda na bycie singlem, a teraz obserwuję, że nie wypada powiedzieć, że jest się osobą samotną. Pamiętajcie, że to moje odczucia i mogę nie mieć racji, ale zauważam to głównie w mediach, które często są dla innych wzorem do naśladowania. Coraz więcej jest programów dla par, coraz więcej wywiadów znanych osób na temat związków. Często zauważam też programy, w których afiszowanie miłością jest bardzo nachalne. To nie jest tak, że ciągle oglądam telewizję, bo tak naprawdę, to nie ma w niej czego oglądać. Ale jeśli już, to trafiam na programy, w których para ciągle trzyma się za ręce, chociaż widać, że im niewygodnie. Ciągle słyszę “niunianie”, “żabkowanie” i inne tego typu “misiaczkowanie”. Ale czy to jest prawdziwa miłość? Czy miłość jest na pokaz? Bo co chodzi o to, żeby wszyscy widzieli? A kiedy już widzę tak zwanych celebrytów w takiej roli lub na okładkach gazet, to nie wróżę tym związkom niczego dobrego. Obserwowanie, że u innych tak wygląda miłość, może nas zniechęcić do naszego związku. Bo przecież inni mają tak pięknie, a Ty tak nie robisz. Czy Ty mnie w ogóle kochasz? Prawdziwa miłość, czy miłość do siebie? I tutaj zaczyna się pierwsza z historii, które chcę Wam przytoczyć. Przysięgam, że nie są to fragmenty z romansów, tylko prawdziwe sytuacje z życia, które udało mi się zaobserwować. Tak się składa, że wszystkie dotyczą koleżanek z dwóch moich poprzednich miejsc pracy. Jedna z koleżanek, dajmy jej na imię Kalina, była w długim kilkuletnim związku, jeszcze nie małżeńskim. Wszyscy uważali, że musi być naprawdę szczęśliwa, bo on tak ją kocha, że świata poza nią nie widzi. Czemu tak myśleli? Często przychodził po nią pod pracę i czekał z wielkim bukietem kwiatów, z największą bombonierką, w czasach, kiedy trudno było je kupić lub z innymi prezentami np. maskotkami. Stał tam i czekał, tak żeby wszyscy widzieli, że on czeka, kocha, obdarowuje. Bo to taka piękna miłość. Ale nie wszyscy wiedzieli, że on faktycznie kochał, ale siebie. Robił to na pokaz, żeby inni widzieli, jaki jest wspaniały, jaki opiekuńczy, troskliwy i hojny. Dość, że przychodzi po swoją ukochaną, żeby nie musiała sama wracać, to jeszcze przynosi prezenty. Normalnie ideał. W międzyczasie “Ideał” potrzebował nowej publiczności, więc co rusz angażował się w nowy związek, żeby i tamta publiczność go podziwiała. Bardzo często prowadził podwójne życie. Kalina dość długo to znosiła, aż w końcu zakończyła ten związek. A co zrobił “Ideał”? Kupił 25 róż, przyszedł do jej pracy i klęcząc na korytarzu płakał i prosił, żeby do niego wróciła. Wszyscy to widzieli, wszyscy mu współczuli, bo on ją tak kocha, to taka piękna miłość, a ona niewdzięczna go nie chce. Co za durna dziewucha, o co jej chodzi? Prawdziwie okazane uczucia Razem z nami pracowała też powiedzmy Malwina, która nie raz żaliła mi się, że zazdrości Kalinie. Tak bardzo chciałaby, żeby jej, wtedy już mąż, chociaż raz przyszedł po nią do pracy z kwiatami. Marzyła też o kwiatach i prezentach bez okazji, a jeszcze gdyby ktoś to zobaczył, Matko pękłaby z dumy. Zastanawiała się, czy on ją w ogóle kocha i czy to małżeństwo sprawiło, że jest jak jest. Normalnie, nudno, monotonnie. Kiedy poznała prawdziwą historię Kaliny, czuła rozczarowanie. Ale zrozumiała, że nie tak powinna wyglądać miłość. Miłość nie jest na pokaz, miłość jest w gestach, słowach, codzienności. Powiedziała mi wtedy mądre słowa, które często wspominam: “Wiem, że nie jest wylewny i nie lubi robić niczego na pokaz. Ale wiem też ile kosztuje go okazanie mi miłości i wiem, że innej kobiecie też nie potrafiłby tego okazać. Jak ma dawać mi i innej, to niech nie daje wcale”. Cieszyła się z drobnych gestów i słów, takich tylko dla niej. Doceniała je zwłaszcza dlatego, że zdarzały się rzadko. Najmilej wspominała dzień, w którym z pod kurtki wyjął bukiecik polnych kwiatków, które specjalnie dla niej zerwał. Schował je pod kurtką, żeby sąsiedzi nie widzieli, popłakała się ze szczęścia. I wiedziała, że to jest miłość, że on ją kocha i nikt nie musi tego widzieć. Czy to jeszcze miłość? Przytoczę jeszcze jedną, już ostatnią historię dotyczącą afiszowania miłością. Pracowałam kiedyś z koleżanką, niech ma na imię Ksenia. Bardzo często dzwoniła do męża lub on do niej, bo to taka piękna miłość, a oni tak za sobą tęsknią. Bardzo raziło mnie i pewnie nie tylko mnie, ciągłe słodzenie sobie nawzajem. Ale najbardziej kłuło mnie wyznawanie miłości na zakończenie każdej rozmowy. Jeśli jeszcze rozmowa wyglądała mniej więcej tak, bo on wracał z delegacji, to było to dość normalne: ”Jedź ostrożnie, tęsknię i kocham Cię”. Ale jeśli chodziło o zwykłe codzienne sprawy, wyglądało to co najmniej komicznie i powiem szczerze, często czułam się zażenowana: ”Odbierz małą z przedszkola, kocham Cię”, “Jak pralka skończyła to powieś pranie, kocham Cię”, “Obierz ziemniaki i kup schabowe na obiad, kocham Cię”. Parę lat później pojawił się ktoś trzeci, kto powiedział… “Kocham Cię”, tylko te słowa inaczej brzmiały i co innego znaczyły. Sprawiły, że serce się rozpłynęło, a miłość nabrała innego koloru. Zaczął się dramat, bo przecież tyle lat razem, bo przecież dziecko, bo przecież to miała być miłość aż do śmierci. Wzajemna wdzięczność pogłębia miłość Nie mam już dla Was więcej historii, ale myślę, że sami obserwujecie podobne. Często można zauważyć pary, okazujące sobie uczucia tak, żeby wszyscy widzieli jak bardzo się kochają. Wiem, że ważne jest to, żebyśmy czuli, że w naszym związku jest jeszcze miłość, ale ją można okazać na różne sposoby, niekoniecznie afiszując się na ulicy czy w portalach społecznościowych. Nie twierdzę też, że odrobina czułości w towarzystwie innych osób jest zła, ale powinniśmy robić to z umiarem. Takie okazywanie uczuć, bez nachalnych i krępujących dla innych gestów, pomaga scalić związek i na nowo rozpalić miłość. No bo kto nie chciałby choć przez chwilę zostać pochwalony i doceniony przez partnera w towarzystwie. Jeśli Ona pięknie wygląda, przytul ją czule, dla innych to będzie znak, że jesteś dumny z takiej partnerki. Ona poczuje się jeszcze bardziej atrakcyjnie i na pewno będzie to mile wspominała. Jeśli On zrobił coś czym Ci zaimponował, opowiedz o tym w towarzystwie. Chociaż będzie się wzbraniał “Oj przestań”, to tak naprawdę, mile połechcesz Jego ego i będzie o tym pamiętał. Kiedy w kręgu bliskich sobie osób, tak delikatnie okazujemy wzajemną miłość, mamy większe szanse na zbudowanie dłuższego związku. Pogłębia to bliskość oraz wzajemną wdzięczność za to, że zostaliśmy docenieni. Tuszowanie problemów w związku Zastanawiające jest jeszcze to, po co pary tak bardzo obnoszą się swoją miłością. Czy to wspomniana już przeze mnie moda, czy może obrona przed ewentualnym rozstaniem? Myślę, że pary które naprawdę się kochają, nie muszą krzyczeć: ”Patrzcie, jaką mamy piękną miłość!”. One żyją dla siebie i nawet jeśli przychodzą ciche dni wiedzą, że te szybko miną, że wystarczy wysłuchać, zrozumieć, wybaczyć… Mają też więcej pokory i czasem boją się, że zbytnie afiszowanie miłością, może coś zmienić, boją się, że coś stracą, zapeszą. Są też pary, które wstydzą się przed innymi i wolą ukrywać uczucia tylko dla siebie i cieszyć się tylko swoim towarzystwem. Mam wrażenie, że pary, które za bardzo obnoszą się ze swoją miłością, próbują coś ukryć, zatuszować, że w ich związkach dzieje się coś złego. Może gdy są sami, wcale nie jest tak słodko, może częściej nie potrafią się dogadać? Ale przecież publicznie nie będą o tym mówić, lepiej pokazać “piękną miłość”. Wolą udawać, że jest idealnie, nawet jeśli czują, że tak naprawdę ten związek ich nie uszczęśliwia i być może nie ma sensu ciągnąć go na siłę. Nie chcą też się rozstawać, bo co ludzie powiedzą, a trwanie w takim związku, zaczyna ich pomału wyniszczać. Sposób na długi związek Oczywiście może być też tak, że dwoje ludzi naprawdę się kocha i po prostu lubi publiczne okazywanie uczuć. Jest im to zwyczajnie potrzebne do budowania relacji. Może kiedy w towarzystwie okażą wzajemną miłość, ona rozpala się nowym płomieniem. Może towarzystwo innych, traktują jak przysłowiową zapalniczkę. Wdzięczność za wzajemne czułości sprawia, że w partnerze widzą atrakcyjną osobę, w której potrafią zakochać się na nowo. I być może tylko w ten sposób okazywane uczucia, dają im szansę na długi piękny, związek. Poruszyłam dzisiaj dość osobisty temat, dotyczący najważniejszego dla ludzi uczucia. I chociaż niektórzy będą się zarzekać, że miłość nie jest im potrzebna, to jednak człowiek w swojej naturze potrzebuje miłości, która jest równie ważna jak potrzeba przytulania. Zresztą obie te potrzeby się ze sobą łączą. Możliwe, że kogoś uraziłam tym artykułem, za co przepraszam. Liczę się też z tym, że możecie mieć odmienne zdanie od mojego. Jeśli chcecie podzielić się swoimi refleksjami na ten temat lub może chcecie opowiedzieć swoją historię, to gorąco zapraszam do komentowania. Nie obawiajcie się, że komentujecie coś publicznie, bo jednak takie komentowanie jest anonimowe, a nie publiczne jak miłość na pokaz. Ana Może zechcesz komuś polecić...
Na całkowicie nowy kodeks pracy musimy jeszcze poczekać. Na razie szykuje się poważna jego nowelizacja. To już pewne - będą nowe urlopy zapisane w znowelizowanym kodeksie pracy jeszcze w tym roku! Formalnym powodem szykowanych rewolucyjnych zmian w kodeksie pracy jest konieczność wdrożenia do prawa krajowego unijnych dyrektyw dotyczących zatrudnienia i rodzicielstwa. Pierwsza nakazuje zrównanie w prawach osób zatrudnionych na podstawie różnych umów o pracę – w tym zwłaszcza umowy o pracę na czas określony. Drugi – danie dodatkowych uprawnień ojcom zajmującym się zmieni się prawo pracy w 2022 roku? Będzie całkiem nowy kodeks pracy? Może dłuższe urlopy i to jednakowy wymiar urlopu dla wszystkich? Spekulowano, że odpowiedź zapadnie w sobotę 4 czerwca w czasie konwencji PiS. Przed nią trwały dyskusje o nowych obietnicach, które rządząca partia ma złożyć, a wśród nich obietnica dodatkowych urlopów. Nic takiego jednak się nie zdarzyło, tym niemniej prace w rządzie nad nowelizacją kodeksu pracy są finalizowane i zapowiadane od pewnego czasu zmiany w formie projektu ustawy nowelizacyjnej mają lada moment trafić do pracy po zmianach: dodatkowe urlopyAbsolutną nowością będzie 2-dniowy urlop na opiekę nad członkiem rodziny, który uległ wypadkowi albo z innej przyczyny wymaga takiej opieki. Urlop ma być płatny – w wysokości połowy stawki dziennej. Inny nowy urlop – tym razem bezpłatny – to 6-dniowy urlop na opiekę nad niesamodzielnym członkiem rodziny. Taki urlop przysługiwać ma co rok. Rewolucyjną zmianą w już istniejących uprawnieniach pracowniczych jest wydłużenie o dwa miesiące urlopu rodzicielskiego. Dodatkowo można będzie w jego ramach wydzielać urlop nowość w kodeksie pracy: umowy na czas określony pod ochronąPo zmianach w kodeksie pracy zdecydowanie trudniej będzie rozwiązać umowę o pracę zawartą z pracownikiem na czas określony. Obecnie taką umowę, o ile nie zapisano innych postanowień w jej treści, na mocy ogólnych przepisów kodeksu pracy można rozwiązać bez wypowiedzenia. W nowym kodeksie pracy będzie obowiązywała zasada, iż podobnie jak to już jest w przypadku umów o pracę na czas nieokreślony, do wypowiedzenia umowy będzie niezbędne zwalniany pracownik nie będzie się zgadzał z treścią wypowiedzenia i zaskarży je do sądu pracy, sąd będzie mógł orzec nie tylko odszkodowanie, ale i nałożyć na pracodawcę obowiązek przywrócenia do pracy zwolnionego w tym trybie pracy po nowelizacji: czego oczekują pracownicyKodeks pracy obowiązujący w Polsce pochodzi z połowy ubiegłego wieku i gdy tylko Prawo i Sprawiedliwość przejmowało władzę w Polsce, jedną z kluczowych obietnic miało być wprowadzenie do porządku prawnego zupełnie nowego kodeksu pracy. Mimo powołania specjalnej komisji kodyfikacyjnej nic jednak z tego nie wyszło – przygotowane przez ekspertów projekty trafiły do ministerialnej zmian w prawie pracy, jest znacznie więcej, niż ma je wprowadzić najnowszy projekt. Przede wszystkim wciąż pilnej regulacji wymaga praca zdalna, a także inne okoliczności bezpośrednio lub pośrednio z nią za pracę z domu. Wśród regulacji związanych z home office jest oczekiwanie ze strony pracowników ustalenia ekwiwalentu za pracę z domu: wykorzystywany prywatny sprzęt, zużytą dodatkowo energię elektryczną itp. Przepis powinien być jasny i klarowny, ustalający precyzyjnie kwotę takiego ekwiwalentu i jednoznacznie zwalniający go ze wszelkich obciążeń do bycia off. Jasno i klarownie powinny być artykułowane w zmienionym prawie pracy zasady – łącznie z karami dla pracodawców za ich łamanie – rozdzielające czas pracy w domu od czasu prywatnego. Obecnie coraz więcej pracodawców łamie te zasady wymagając od pracowników – nie tylko zresztą na pracy zdalnej – odbierania telefonów służbowych czy służbowych e-maili o dowolnej porze doby. Pracownicy uważają, że najlepszym rozwiązaniem byłaby opcja „off” dla telefonów służbowych i służbowych laptopów czyli obowiązek ich wyłączania po zakończeniu jasno określonych godzin do dodatkowej opieki zdrowotnej. Oczekiwana jest zmiana przepisów dotyczących ochrony pracownika – chodzi przede wszystkim o rozwiązania dotyczące tzw. wypalenia zawodowego oraz wyraźnie wskutek pandemii ujawnionego trendu do pojawiania się u pracowników problemów ze zdrowiem psychicznym. Oczekiwane są zmiany w zakresie badań profilaktycznych, listy chorób zawodowych, zasad nieodpłatnej opieki zdrowotnej ze strony pracodawcy prawo pracy: planowane zmiany w przepisachObecnie szykowane przez rząd zmiany tylko częściowo zasługują na miano „rewolucyjnych”. Mierząc je z zakresem pilnych potrzeb zmian w polskim prawie pracy, są jedynie fragmentem – choć jest poza dyskusją, że służą one interesom pracowników i poprawiają ich pozycję w relacjach z pracodawcami. Zmiany w Kodeksie Pracy od sierpnia - urlopy po nowemu i wdr... Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Niebanalne pomysły i zabawy na wesele Darmowy kurs e-mailowy dla Nowożeńców Niebanalne pomysły i zabawy na wesele Zapisz się już teraz na darmowy kurs emailowy! Program kursu Każdej lekcji kursu odpowiada jedna wiadomość e-mailowa, wysyłana co 3 dni Wizja wesela Najważniejsza rzecz na weselu Kiedy i gdzie zorganizować wesele Ty i Twoi goście Osobisty rys Twojego wesela Przykłady osobistych inicjatyw Par Młodych Zespół muzyczny, czy DJ? Ustalanie repertuaru muzycznego na wesele Problem muzyki Disco Polo na weselu Na ile szczegółowo opracować scenariusz wesela Wdrażanie scenariusza wesela Dyrygent, czy pierwszy skrzypek w weselnej orkiestrze? Czym się kierować w wyborze wodzireja na wesele? Standardowe elementy wesela, z których nie warto rezygnować Najprostszy sposób na to... by na weselu nikt się nie bawił Przedstawcie swoich gości Gorzko! Gorzko! - czyli co zrobić, gdy nie lubicie się publicznie całować? Toasty na weselu - jak nie warto ich wznosić Tańce integracyjne na weselu Przykładowy scenariusz wesela i oczepin Pomnik miłości Dwanaście sposobów na zdjęcie welonu i musznia Trzynaście sposobów na wybór nowej Pary Młodej Taniec dobrych rad Zabawy dla Pary Młodej Konkursy i zabawy - generalne założenia Konkursy taneczne na weselu Konkursy artystyczne na oczepiny Konkursy zręcznościowe na oczepiny Zabawy z chustą Klanza na wesele Problem finansowania wesela i dwa modele jego organizacji Przepis na udane wesele Dodatek: Jak przekonać rodziców do nietypowych rozwiązań na weselu? Autor kursu Sylwester Laskowski Założyciel Grupy Imprezowej Double Wings Podstawowe informacje na temat kursu Jaki jest czas trwania i program kursu?Kurs trwa ok. 3 miesięcy. W tym okresie otrzymasz w odstępach 3 dniowych 33 wiadomości e-mailowe zgodnie z programem kursu wyszczególnionym w lewej kolumnie. Jak się można zapisać?Na kurs zapisać możesz się samodzielnie, w dowolnym momencie, podając swój adres e-mail w formularzu zapisu i klikając na przycisk "Zapisz mnie". Następnie należy odczytać pierwszą wiadomość e-mailową z prośbą o potwierdzenie chęci zapisu na kurs i kliknąć w link potwierdzający subskrypcję. Kiedy i jak można się z kursu wypisać?Z kursu wypisać można w dowolnym momencie klikając na link anulujący subskrypcję, który znajduje się w każdej wiadomości wysłanej w ramach kursu. Ile kosztuje udział w kursie?Kurs jest całkowicie darmowy. Wprowadź swój adres e-mail i zapisz się już teraz! Niebanalne pomysły i zabawy na wesele Zapisz się już teraz na darmowy kurs emailowy! "Super porady, dużo mi ten kurs rozjaśnił 🙂 Bardzo dziękuję za to :)"Ola "Co prawda na kurs natrafiłem już po moim weselu, ale mimo to chętnie w nim uczestniczyłem do samego końca. Na pewno będę go polecał znajomym, którzy swoje wesela dopiero planują. Wielkie podziękowania dla Pana Sylwestra!"Piotr "Wiele nietypowych rozwiązań i ciekawych rozważań. Dziękuję za miło spędzony czas. Jako pilna uczennica nie poszłam na wagary po kilku lekcjach 😛Pozdrawiam :)"Justyna "Wszystkie lekcje odrobione... Wiele cennych uwag w nich jest zawarte..."Kaśka "Bardzo dziękuję za interesujący i świetnie napisany kurs! Również za dobry humor, pozytywność oraz inspiracje!Pomysły zostały zastosowane na własnym weselu, za co jeszcze raz dziękuję!"Olga "Dziękujemy za przydatne wskazówki dotyczące wesela 🙂 wspólnie z narzeczonym czytaliśmy i wymienialiśmy się własnymi opiniami, dzięki temu mogliśmy lepiej poznać swoje oczekiwania co do naszego wspólnego wesela 🙂 BARDZO DUŻO nie tylko CIEKAWYCHale i ZASKAKUJĄCYCH POMYSŁÓW. Dziękujemy Sylwek!"Iza & Tomek "Zapoznałam się z całym materiałem i wiele rad jest naprawdę pomocna. Sporo czytam o organizacjach imprez, wesel, a Twoje wskazówki pozwoliły mi to uporządkować, znaleźć nowe rozwiązania i wybrać te najbardziej korzystne dla mnie, narzeczonego i wszystkich innych, którzy w naszym dniu będą nam towarzyszyć. Do wesela jeszcze 1,5 roku, więc z pewnością jeszcze nie raz wrócę do niektórych lekcji. Polecam wszystkim - szczególnie tym wahającym się, szukającym nowych rozwiązań i chcącym dopiąć wszystko na ostatni guzik. Pozdrawiam."Patrycja "Kurs bardzo przydatny, cenne rady i wskazówki. Trafiłam na niego zupełnie przypadkiem i bardzo się cieszę, bo dużo mi ułatwił. Co prawda wesele dopiero za 5 miesięcy, ale mam wrażenie, że teraz jestem/będę na nie lepiej przygotowana."Igu "Dziękuję bardzo za możliwość skorzystania z kursu. Wszystkim przygotowującym się do tego wielkiego dnia z całego serca polecam! Wiele ciekawych propozycji i pomysłów. Poza tym czasami planując coś nawet bardzo dokładnie, zdarzy się nam o czymś zapomnieć. Ten kurs otwiera oczy na wiele spraw. Dzięki niemu wspólnie przemyśleliśmy i przedyskutowaliśmy wiele kwestii, które pewnie same nie wpadłyby nam do głowy 😉 Pozdrawiam i jeszcze raz DZIĘKUJE !!!"Anna Żywczak "Bardzo ciekawe przemyślenia fajne propozycje zabaw zebrane w jedną szukałem pozdrawiam."Robert "Polecam wszystkim kurs! Można się wiele ciekawych rzeczy dowiedzieć, praktycznych porad, które ułatwią organizację wesela. A naszego Wodzireja wszystkim polecam! ZABAWA NA WESELU GWARANTOWANA!"Kasia Z. "Świetne lekcje, niektóre z nich znałam na niektóre byłam w szoku, że można tak coś zorganizować, ale ogólnie bardzo dużo wniosły te lekcje w kontynuację działań pod kątem mojego wesela 🙂 Często też angażowałam w te lekcje narzeczonego, wspólnie wybieraliśmy np z 13 opcji która to będzie ta nasza 😀 Dziękuje serdecznie w swoim imieniu i imieniu narzeczonego :)"Justyna Warmińska "Dziękuję za ten nowatorski kurs. Nie spodziewałam się, że każdy element wesela ma tak ważne znaczenie. Na nowo odkryłam tradycje. Dziękuję Ci. Na pewno skorzystam z rad i gustownych pomysłów. Pozdrawiam!"Paulina "Witam po przestudiowaniu Twojego kursu czuje satysfakcje, kurs bardzo przemyślany a z drugiej strony zrozumiały dla każdego zjadacza chleba, wiem teraz jakie błędy popełniałem w swoich wystąpieniach i wiele z Twoich przemysleń uwzględnię w moim show. Jesteś dla mnie "guru" tego jakby to powiedzieć zawodu i oby tak dalej. Pozdrawiam!"Norbert "Witam Sylwku:) Informacje zawarte w Twoim kursie na pewno są pomocne przy realizacji tego niezwykłego wydarzenia, jakim dla każdego jest dzień ślubu i wesela. Szczególną uwagę zwróciłam na proponowane przez Ciebie zabawy na oczepiny, są bardzo kreatywne,z pewnością któryś z konkursów wykorzystamy na naszym weselu;) Gratuluje Ci pomysłowości i życzę powodzenia w dalszej działalności ;D pozdrawiam."Sylwia Pogudź "Kurs świetny, jestem mega zadowolona. Nawet nie wiedziałam że oczepiny mogą być tak ciekawie zorganizowane, połowę zabaw nie znałam 🙂 Na pewno wykorzystam tą cenną wiedzę podczas przygotowań do mojego ślubu. Pozdrawiam!"Iza "Wszystkie pomysły cenne i bezcenne, dobrze wiedziec, że sposób w jaki odbywają się oczepiny coś oznacza, nie tylko jedno...... dziękuje za wszystkie rady, porady, pomysły, interpretacje i wskazówki.... Pozdrawiamy"Agata "Bardzo fajny kurs. Szczerze mówiąc nigdy nie zastanawiałam się nad sensem oczepin, ich historią itd. Kurs poszerzył moje horyzonty. Poza tym jest w nim dużo pomysłów na zabawę oraz ogólne ogarnięcie tematu, a nie zostawienie wszystkiego "chwili". Pozdrawiam i dzięki !"Zbierek "Kurs rewelacja, bardzo fajne spostrzeżenia oraz mnóstwo pomysłów."Marta "Super super i jeszcze raz super kurs....napewno coś z niego wykorzystam 🙂 jestem wami bardzo zauroczona..."Joanna "Znakomite pomysły na wesele. Dużo ciekawych informacji i kreatywnych zabaw."Regina "+ świetne pomysły na zabawy na wesele+ krótkie i ciekawe artykuły, szczególnie na temat podziękowań dla rodziców czy o weselach bez alkoholu (a przynajmniej bez upijania się)+ całość pisana w wesołym, czasem żartobliwym tonie - świetnie się czyta - zbyt dużo detali odnośnie chusty Klanza - sądzę, że jeden mail na ten temat byłby wystarczający Cały kurs uważam za świetny. Tylko potwierdza wysoką jakość Twojej pracy :)"Paweł Rutkowski Wprowadź swój adres e-mail i zapisz się już teraz! Niebanalne pomysły i zabawy na wesele Zapisz się już teraz na darmowy kurs emailowy! Ile forów ślubno-weselnych już odwiedziłeś w poszukiwaniu Ciekawych Pomysłów na zabawę weselną? Double Wings - music for life Być może, ciągle za mało. Jest w tym jednakże zrozumiała jest wiele, a zgromadzonaw nich wiedza - silnie rozproszona. Co więcej rzadko kiedy wypowiadają się na nichtzw. "ludzie z branży".Nie wypowiadają się zwykle z dwóch powodów: Nie wolno im (wiele for ma wprost zawarte w regulaminie,że wypowiadać się mogą jedynie ludzie z poza branży). Nic z tego nie mają (zabrania się im wiązać ze swoimiwypowiedziami działania auto-reklamowe). A paradoksalnie oni - "ludzie z branży"- do powiedzenia mają najwięcej. Wprowadź swój adres e-mail i zapisz się już teraz! Niebanalne pomysły i zabawy na wesele Zapisz się już teraz na darmowy kurs emailowy! Na ilu już weselach byłeś zażenowany, zawstydzony, albo po prostu się nudziłeś? Double Wings - music for life Ja na wielu... Trzeba to otwarcie powiedzieć - w dużej mierze (w jak dużej dokładnie nie wiem, nie prowadziłem badań) - "branża" nie jest zbyt mocna. Od strony artystycznej (muzyka, zabawy) wiele wesel prowadzonych jest - nazwijmy to dyplomatycznie - na niezbyt wysokim poziomie. Z wykształcenia jestem ( ośmielam się to powiedzieć: Wielu zawodowych muzyków... wstydzi się grać na weselach! Wstydziłem się i ja... Znalazłem jednak kilka dobrych przykładów jak do tematu "prowadzenia, czy grania na weselu" podejść można w sposób, którego trudno jest się zawstydzić ( za sprawą zespołu, który grał na moim własnym weselu i za sprawą kilku wodzirejów, których w swoim czasie poznałem, lub po prostu miałem okazję zobaczyć w akcji). Oczywiście znalazłem też uzasadnienie, dlaczego warto to robić. Uzasadnienie bezpośrednio finansowe, pośrednio jednak - od zawsze bowiem marzyłem o takim sprzęcie, jaki mogłem sobie w swoim czasie kupić - również i artystycznym. Znalazłem też uzasadnienie czysto ludzkie, proste i zrozumiałe dla każdego człowieka. Wprowadź swój adres e-mail i zapisz się już teraz! Niebanalne pomysły i zabawy na wesele Zapisz się już teraz na darmowy kurs emailowy! Nie wiele jest chwil równie ważnych w życiu, jak moment, w którym bierzesz ślub! Double Wings - music for life Każda z tych motywacji - finansowa, artystyczna i ludzka - przyczyniły się do tego, że postanowiłem bardzo rzetelnie, głęboko i z głową przygotować ofertę oprawy artystycznej wesela dla ludzi, którzy zechcą bawić się z grupą Double Wings. Dziś przedstawiam Ci to w formie kursu e-mailowego. 33 dni, rzetelnych i przemyślanych treści. Część pomysłów, czy zabaw może być Ci dobrze znanych. O części być może usłyszysz po raz pierwszy. Ufam, jednak, że nawet na te dobrze Ci znane podsunę takie punkty widzenia, które pozwolą Ci je zobaczyć w nowym świetle i odszukać być może już dawno zapomniany sens i urok. Zapraszam do udziału! Wprowadź w poniższym formularzu swój adres e-mail i kliknij "Zapisz mnie". Chwilę potem rozpocznie się przygoda! 🙂 Pozdrawiam Cię, - Sylwester LaskowskiAutor kursu Wprowadź swój adres e-mail i zapisz się już teraz! Niebanalne pomysły i zabawy na wesele Zapisz się już teraz na darmowy kurs emailowy!
napisz pracę na temat wesele czyli dwa w jednym